Święta na NIE
Nie mogę, po prostu nie potrafię przejść obojętnie wobec absurdów okołoświątecznych i okołonoworocznych, które zaczynają mnie co roku męczyć. Co więcej, wydaje mi się, że poziom medialnego debilizmu stopniowo wzrasta, a telewizje, radia i gazety chyba z nudów rzucają się i propagują coraz bardziej idiotyczne akcje społeczne. Dlatego kilka słów na ten temat.
Na pierwszy ogień świąteczny karp. W tym roku kilka stacji radiowych, wspartych przez telewizyjne reklamy stwierdziło wszem i wobec, że jesteśmy jak kraj długi i szeroki rzeszą klasycznych, bezdusznych morderców. Rzekłbym, że nie przykładając – Hanibali Lecterów. Ośmielamy się w bestialski sposób mordować biedne ryby. To mąż przynosi w reklamówce niemal uduszone karpie. To jego żona przytrzymuje biedną, umordowaną, rzucającą się rybę, gdy mąż rzuca nią o blat stołu. To ona podaje mu młotek. To on uderza kilka razy. Bez efektu. Wreszcie to ona podaje mu tasak. I masakra ma swój potwornie krwawy finał. I tak co roku w milionach polskich domów. Normalnie naród sadystycznych potworów. I po co to robimy? Żeby zjeść wigilijną wieczerzę. Z natury rzeczy i tradycji postną wieczerzę.
I co ja słyszę? Że to już nie jest postna kolacja. Przecież jemy rybę. Jakiś jaśnie oświecony pseudo-intelektualista z organizacji niby pro-eko stwierdził, że gdyby nie ryba to może i byłaby wieczerza wegetariańska, postna. Cóż, chyba inaczej mnie uczono. Ale też uczono mnie, że wegetarianizm czy wręcz weganizm jest z natury rzeczy dla organizmu ludzkiego niezdrowy, więc takimi poglądami po prostu pogardzam. Skoro komuś brakuje w mózgu podstawowych elementów służących do jego prawidłowego funkcjonowania to potem na lewo i prawo plecie co mu ślina na język przyniesie. A że przynosi głupoty to już inna kwestia. Najgorzej, że podchwytują to media i nadają jako ciekawe, nowe prawdy objawione.
Wróćmy jeszcze na chwilę do tego bestialsko zamordowanego karpia. Po co to robimy, skoro to taka ponura, potworna czynność? A co w tym dziwnego? Robiliśmy to od lat; ludzie nie byli i nie są jedynie masowymi pożeraczami paczkowanych wyrobów garmażeryjnych pseudo-naturalnych. Ludzie lubią i powinni zjeść od czasu do czasu coś świeżego, coś, co własnymi rękami wręcz upolują, wypatroszą i upieką.
Brzmi anachronicznie? Zapewne tak – dla organizacji feministycznych, dla pseudo pro-eko, dla pseudo-intelektualistów, którzy nosa zza książki nie wyściubią. Piękna, idealistyczna iluzja, którą żyją ci ludzie nijak ma się do naszej rzeczywistości o do tego prostego stwierdzenia, że człowiek jest po prostu nieco mądrzejszym zwierzęciem. I w dodatku to cechy odzwierzęce, zdolność adaptacji pozwoliły mu przetrwać i opanować nasza planetę. Niech jednak nikt nie będzie w błędzie twierdząc, że tych cech mamy się pozbyć. Nic nie osiągniemy pseudo-intelektualnym bełkotem.
Będziemy prowadzić gawędy o wyższości karpia nad stonogą, a tymczasem zaleje nas kolejne tsunami, spadnie wielki meteoryt czy nadejdzie kolejne zlodowacenie. I wtedy ci pseudo-intelektualiści ubiorą przyciasne marynareczki, zawiną się przykrótkimi, aktorskimi szaliczkami i po prostu wymrą. Na nic się nie przydadzą, co więcej – do tego czasu napsują praw i przepisów tyle, że nie będziemy się mogli w żaden sposób poruszać i obronić nie łamiąc prawa. Ale o tym może innym razem – to temat-rzeka.
Jeszcze jeden okołoświąteczny, a raczej okołonoworoczny absurd. Wymyślono akcję, żebyśmy nie witali nowego roku fajerwerkami. Bo nasze zwierzątka się stresują, boją się wyjść i generalnie potrzebują pomocy psiego psychologa. Huk wystrzałów działa na nie bardzo negatywnie. Po pierwsze nie na wszystkie, bo sam miałem psa, którego huk wystrzałów wręcz pobudzał do większej aktywności ruchowej, biegał, merdał ogonem i swawolił na całego. Po drugie jeżeli chodzi o męczenie zwierząt to nie tędy droga. Moim skromnym zdaniem powinno się zabronić trzymać zwierzęta w blokach, w ciasnych mieszkaniach. Taka ciasnota z samego człowieka robi ponury kłębek nerwów, a co dopiero z psiaka, którego naturą jest bieganie na duże odległości, swoboda i wolność. Poza tym tych wszystkich empatycznych należałoby najpierw zapytać jak normalny człowiek może adoptować psa ze schroniska. Stworzono takie zasieki, by temu zapobiegać, że mnie osobiście się to nie udało – mimo szczerych chęci. Może po prostu nie o to chodzi. Może chodzi o to, by gromadzić psy w tych schroniskach i czekać aż zaleją nas Chińczycy? Oni już będą wiedzieli co z nimi zrobić.








