Bezpieczny trening
Ach, odchudzanie! Wyczerpujące ćwiczenia fizyczne, na śniadanie jogurt, na obiad sałata, na kolację otręby. Pamiętajmy, że najlepiej odchudzać się z głową. W przeciwnym razie, przyniesie nam to więcej szkód niż korzyści.
Zwłaszcza mężczyźni maja naturalną predyspozycję do radykalizacji swoich poglądów i postanowień. Jak zdrowa żywność to tylko jogurcik, jak ćwiczenia to tylko hantle. Jednak droga do doskonałej sylwetki jest długa i przypomina raczej wspinaczkę górską niż wyścig formuły 1. Posiłki powinny być zrównoważone i zawierać odrobinę wszystkiego, co wartościowe. Natomiast trening, jeśli ma być wyszczuplający, to najlepiej żeby to było tzw. cardio.
Co to jest cardio? Najpierw krótka opowieść o tym jak działa nasz organizm poddany jest wysiłkowi. Podczas uprawiania sportu serce bije mocniej, żeby pompować krew. Krew ma za zadanie dostarczyć tlen do mięśni, które używają go do wytwarzania energii. Energia wytwarzana jest poprzez spalanie tłuszczu, a tłuszcz spalany jest w środowisku tlenowym. Im większy wysiłek, tym więcej tlenu jest potrzebne naszym komórkom. Jednak serce i płuca mają swoją wyporność i przy pewnym natężeniu wysiłku organizm zaczyna proces generowania energii bez użycia tlenu. Przestajemy wówczas zużywać tłuszcz i w związku tym nasza aktywność przestaje nas wyszczuplać.
Cardio to trening wytrzymałościowy, stawiający bardziej na kondycję niż siłę. Zmusza do pracy mięśni, która ma trwać jak najdłużej i pozbawiona jest momentów, w których tracisz oddech. Ćwiczenia często wykorzystują bieżnie, rowery i orbitreki. Do cardio zalicza się lekki jogging, pływanie, czy nawet szybszy spacer.
Oto prosty sposób na obliczenie czy ćwiczenie, które właśnie wykonujesz pozwala spalić tłuszcz, czy nie. Przyswajanie tlenu zmniejsza się powyżej pewnego poziomu szybkości uderzeń serca. Żeby dobrze ocenić jaki to poziom, obliczamy najpierw tętno maksymalne, czyli odejmujemy od liczby 220 równowartość swojego wieku. Gdy uprawiamy sport w celu zrzucenia wagi starajmy się nie przekroczyć 80% wyniku, który w ten sposób uzyskaliśmy. Przykładowo, trzydziestoletnia osoba powinna utrzymać tętno poniżej wartości 150 uderzeń na minutę.
Wszystko dobrze, bierzemy sobie do serca powyższe zalecenia, ale czy to wystarczy, żeby rzucić zbędne kilogramy? Niekoniecznie. Niewłaściwa dieta może zrujnować wszystkie, nawet najdoskonalsze ćwiczenia. Trzeba pamiętać o tym, że żeby spalić w komórce kwasy tłuszczowe muszą się one najpierw tam znaleźć. A one nie dostaną się do wewnątrz bez pomocy l-karnityny.
L-karnityna to związek chemiczny, który odpowiedzialny jest za pomoc w transporcie kwasów do komórki. Na początku sądzono, że karnityna jest witaminą, czyli związkiem, który musimy dostarczać naszemu organizmowi ze źródeł zewnętrznych. Obecnie wiadomo, że organizm ludzki potrafi syntetyzować własną l-karnitynę, ale ponieważ często robi to w niewystarczających ilościach nazywana jest związkiem witaminopodobnym.
Skąd czerpać l-karnitynę? Tu właśnie rodzi się pewien paradoks. Karnityna to nazwa, która bierze się z łacińskiego „carnis”. Słowo wskazujące na pochodzenie związku chemicznego, a oznacza po prostu „mięso”. Ponieważ organizmom żywym l-karnityna pomaga przetransportować tłuszcz do wewnątrz komórki, jej największe źródło to te komórki właśnie. Najwięcej l-karnityny zawierają komórki baraniny, wołowiny, wieprzowiny i ryb. Czyli żeby spalić tłuszcz trzeba jeść tłuste mięso?
Jest sposób na obejście tego paradoksu. Jakiś czas temu, na rynku pojawiła się L-Karnityna Direct. Wystarczy zażywać ją raz dziennie, żeby uzupełnić braki wywołane aktywnym trybem życia i rygorystyczną dietą. Dzięki temu będziemy mieć pewność, że wytrzymałościowy trening nie jest tylko długą i męczącą stratą czasu.










