PROGRAMY PARTNERSKIE

Wydrukuj artykuł Wyślij powiadomienie e-mail do znajomego o tym artykule Podyskutuj na forum Oceń artykuł Zmień czcionkę - większa/normalna

Dałam się nabrać

Dałam się nabrać

Jakieś trzy lata temu poznałam świetnego faceta, zaczepiłam go sama na gg i rozmawialiśmy godzinami, był świetny, taki wrażliwy, dowcipny, rozumiał mnie i był w ZWIĄZKU!!!! No tak, kiedy się o tym dowiedziałam powinnam zablokować go na gg i zapomnieć o jego istnieniu.

 

Ale ja raczej należę do tych, co ryzykują.

A może tylko jedno spotkanie?...., żeby zobaczyć, jaki jest.?..... naprawdę!? (cóż za obłuda), pogadać tak twarzą w twarz (myślałam, że jestem dość mądra,ale tak siebie oszukiwać?), no i stało się odbyło się to nasze spotkanie. Nastąpiło pierwsze kłamstwo:

Moje - że to tylko tak żeby go poznać;

Jego - oszukał swoją kobietę.

I tak zaczęliśmy się spotykać, drugie spotkanie to rozmowa do białego rana, potem najwspanialszy seks pod słońcem itp. itd. Oczywiście historia jakich wiele, odszedł od niej do mnie a potem zostawił mnie bo mieszkanie, bo jednak tyle lat. Szkoda gadać.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że same się łudzimy, wmawiamy sobie, że to jest wykonalne zbudować szczęście na cudzym nieszczęściu a tak naprawdę jesteśmy tylko 'wyskokiem'. Mężczyźni próbują przed dokonaniem ostatecznej decyzji co do swojej przyszłości zobaczy jak to jest z tą 'inną', zasmakować czegoś nowego, czasami nawet się zakochują, ale to jeszcze nie świadczy o tym, że zostawią tą długoletnią znajomość.

Czy my tego nie wiemy? Wiemy a jak, ale wydaje nam się, że jesteśmy tak bardzo wyjątkowe, że wszystko się jakoś poukłada, łapiemy to szczęście, którego jesteśmy udziałem i chłoniemy wszystko, co tylko nam druga strona daje. Oczywiście do czasu... bo kiedy przychodzi rozstanie to już nie jest tak słodko, płaczemy, jesteśmy nieszczęśliwe i czujemy się takie wykorzystane.....

Postanowiłam, że nigdy więcej tego nie powtórzę, że mężczyzna w związku będzie dla mnie TABU, nie pozwolę się więcej wykorzystać tak perfidnie. Prawie czułam się winna temu, że on jest taki nieszczęśliwy. Ciekawe czy on myślał tak samo o mnie? Wątpię. Wrócił do swojego ciepłego mieszkanka, założył kapcie i od tamtej pory był już nieskazitelnym przyszłym mężem swojej kobiety.

 

Autor:   Hiob

Data publikacji:   24 czerwiec 2006r.

Oceń artykuł:
Aktualna ocena to: 5,00.
Wydrukuj artykuł Wyślij powiadomienie e-mail do znajomego o tym artykule Podyskutuj na forum Oceń artykuł Zmień czcionkę - większa/normalna