Dziwni panowie
Jestem po 30-tce. Panna. (Moja miłość jest gdzieś daleko więc nie myślę o małżeństwie). Jednak koleżanki lubią być swatkami. Ostatnio wypytały mnie kogo szukam, czy jestem gotowa na dzieci... Szukam faceta światowego, kulturalnego, tak dzieci mogę rodzić. Wyobraźcie sobie - znalazł się ewenement.
Facet 40 lat (więc już nie młody), światowiec, orientacja seksualna wszechstronna, ale stawia na rodzinę, spokój, przyjaźń. Kultura osobista, pedant, majątek. Poszukiwacz kobiety z pasją, takiej która potrafi się sama zająć swoim czasem. Ja.
Rozpoczyna się kwitnący związek. Kilka imprez, zachwyt, kilka omówionych spraw z dziećmi. Wersja faceta: Wiesz ja już mam swoje lata i pragnę spokoju, spokoju, spokoju, kobiety mądrej, pięknej, z pasją. Mogłabyś mieszkać u mnie jeśli chcesz. Urządzimy następny dom. Jest mi z tobą dobrze, jesteś moją muzą, odpoczywam przy tobie, dajesz mi spokój itd.
Ja: Tak, przy mnie zaznasz szczęścia, ja inwestuję w związki, ale czego ja zaznam przy Tobie? W jakim charakterze mam zamieszkać? Odp. „Nie wiem M.” Ale jest mi z Tobą dobrze.
Pojechał na wczasy. Wrócił, piszę smsa. Dzwoni w poniedziałek: "Wiesz spotkamy się i Ci wszystko opowiem." Informuję Go, że wtorek i środę mam zajętą. „Dobrze to coś zaplanuję w czwartek, piątek, może na weekend.”
Czwartek cisza, piątek cisza. Dzwoni jego przyjaciółka i mówi, że On zabiera mnie w weekend do Krakowa. Ja nic o tym nie wiem. Dostałam zaproszenie w Góry na imprezę do starego przyjaciela. Skoro mam mieć weekend z Przyszłą miłością to czekam. Cisza. Sobota cisza. Dzwoni w sobotę po południu, i nic nie mówi, wpada na pomysł, żeby wpaść teraz. Ale ja teraz skończyłam sprzątanie i nie jestem gotowa na gościa. To jutro pojedziemy do Krakowa, jak się wyrobi na 13 wcześniej nie. Zmęczona czekaniem proszę go o smsa do południa, żebym wiedziała na czym stoję. OK. Da mi znać.
Niedziela, ja od rana gotowa i pachnąca czekam na potwierdzenie, a może i nie. Godzina 12 i nic nie wiem. Smsuję i pytam o decyzję. Słyszę: „Ja jeszcze nie wstałem, wcześniej jak na 15 się nie wyrobię, ok?" Odpisuję: "Nie, nie ok. To dla mnie zbyt późno, czekanie mnie męczy, miłego dnia nie gniewam się." Odpisuje: „Wiesz do Ciebie jest daleko (wcześniej to było zaledwie 15 minut ! „Jak blisko!”), nie dam rady wcześniej – miłego dnia.”
Pakuję się i jadę do przyjaciela.
Opowiadam mu dlaczego zwlekałam 3 dni z przyjazdem, a On mnie beszta, jak mogłam mu napisać „miłego dnia”, powinnam go ustawić w szeregu, ochrzanić i pokazać jakim jest palantem.
Napisałam. Zakończyłam znajomość z facetem 40-letnim, który nie szanuje mojego czasu, któremu się wydaje, że jest chłopcem. Któremu brak klasy, a za takiego się uważa. Drugiej takiej kobiety nie znajdzie – byłam gotowa na rodzinę, zasady, spokój. Tolerując i nie zauważając dewiacji i kaprysów, nawet innych przyjaciółek.
Ja też pragnę spokoju i harmonii. Dałam mu to czego chciał, a jemu odbiło. Dostał zbyt wiele.
Panie kochane, wiecie doskonale zapewne o czym mówię. Panowie, 40 lat to bardzo dużo. Zabawy w podlotków już minęły 20 lat temu. Sprawy stawia się jasno. I BUDUJEMY!!!
Pozdrawiam Miranda Lo.










