Erotyczna wrażliwość
Badania socjologiczne dowiodły, że najwięcej radości z seksu czerpią chrześcijanie zaangażowani w rozwój duchowości, ci prawdziwi chrześcijanie (ja bym to tak nazwała). Tylko rzeczy cały czas rozwijające nas samych nie nudzą nas i nie zniechęcają z czasem. Dlaczego nie podejść do ars amandi w taki właśnie sposób. A tak przy okazji, to bądźmy przy tym w zgodzie z samym sobą.. Wiadomo, że nie każdego człowieka stać na wysiłek, bo nie każdy posiada dar zwyczajnej wyobraźni, trudno zatem takiemu człowieczkowi wyobrazić sobie sens zaangażowania swojej woli do czegoś "przecież tak prostego".. no cóż.. Z góry zapowiadam, że w tych przypadkach niewiele można zdziałać.
Bo tak naprawdę dla ludzi kochających się sprawą oczywistą jest coś takiego, jak adoracja ciała ukochanej osoby.. również ciała. Czy nie można pieścić wzrokiem, zapatrzeniem, rzęs trzepotem... No dobra, poezję sami sobie twórzcie. I tak mi się wydaje, że tylko wtedy seks jest prawdziwym relaksem, gdy przestaje być tym stereotypowym "załatwieniem sprawy", a staje się celebrą łączącą dwoje naprawdę kochających się ludzi. Powinien zbliżać ludzi do siebie nie tylko na tą chwilę, ale tak w ogóle, powinien dawać siłę do przezwyciężania trudu budowania związku.., bo nie ukrywajmy jest to trudna sztuka i wielu ludziom nie starczyło siły do dalszego budowania.
Pozostaje pytanie dlaczego..? A ten tzw. diabeł zawsze tkwi w szczegółach. Przecież od tego jak kobieta pocałuje swojego mężczyznę na do widzenia zależeć mogą jego sny (;-)), od tego jak powita wracającego do niej może zależeć, czy będzie chciał wracać.. od tego jak mężczyzna traktuje swoją kobietę może zależeć czy będzie miał przy sobie przepiękną, zadbaną i ciepłą kobietkę, czy zmęczoną ergo z "profilaktyczną" migreną zaniedbaną kobietę.. Naprawdę wiele zależy od nas samych. To by było narazie na tyle.. bo lubię się dzielić z ludźmi tym, co tam sobie ubzdurzę. Mam nadzieję, że nie zanudziłam na śmierć.







