PROGRAMY PARTNERSKIE

Wydrukuj artykuł Wyślij powiadomienie e-mail do znajomego o tym artykule Podyskutuj na forum Oceń artykuł Zmień czcionkę - większa/normalna

I uczyniła go sobie poddanym czyli „...do garów zdzirze!!!”

I uczyniła go sobie poddanym czyli „...do garów zdzirze!!!”
Kobieta chce być. Dla niej być znaczy dzielić się, dawać siebie, tworzyć nowe relacje i więzy. Tyle samo ile daje chce dostawać. Kobieta nie znosi poświęcać się, już nie! Kobieta nie chce posiadać, nie chce mieć na własność ani prawdy, ani racji, ani pieniędzy, ani władzy, ani wpływów, ani siły, ani mężczyzny. Kobieta chce wykraczać poza nudę, stąd jej zmienność i wieczna kreatywność. Kobieta woli być niż mieć. W tym także być upragnioną i pożądaną przez niego. Ale ma dość oswajania go i czynienia zeń człowieka!

 

Mężczyzna zrobi wszystko dla kobiety. Zrobi wszystko, żeby posiąść ją na własność. Jeżeli napotka na najmniejszy opór, coś, co nie dzieje się po jego myśli, nad czym nie ma pełnej kontroli, zaczyna nią manipulować, najczęściej posługując się kłamstwem i podstępem, by w efekcie końcowym wywołać w niej wyrzuty sumienia i poczucie winy. Oczywiście wszystko pod sztandarem miłości absolutnej do niej.


Prawdziwy problem zaczyna się, gdy kobieta nagle przejrzy na oczy i trzaśnie ręką w stół, zbuntuje się i powie: już nigdy więcej!

 

Pod byle pretekstem rozpoczyna się wtedy kontrola jej skrzynki mailowej, poczty telefonicznej i nawet tego jakie książki i czasopisma warto czytać a jakich nie, jakie filmy są wartościowe a jakie nie, jaka muzyka jest dobra a jaka nie. Apogeum inwigilacji jest wtedy, gdy on dobiera jej towarzystwo przyjaciółek. Te „wyszczekane”, bez kompleksów i wyemancypowane umiejętnie ośmiesza i odsuwa na bezpieczną dla siebie odległość. Mężczyzna zrobi wszystko, byleby zdusić bunt w zarodku.


On kocha ją tak bardzo, że dla niej i dzieci wypruwa sobie żyły, więc należy mu się porządny odpoczynek w towarzystwie kumpli, czysty dom, ugotowane smaczne jedzenie, wyprasowane koszule i wiele, wiele innych przywilejów. Jednak najgorszą torturą dla niej jest rola psychoanalityka i leczenie jego wszystkich kompleksów, niespełnionych ambicji i dowartościowywanie niekończącymi się pochwałami wszystkiego, czego tylko on się tknie, począwszy od napisania marnego wierszydła, a skończywszy na wbiciu gwoździa w ścianę. Czy ona ma jakieś zalety, czy jakaś jej wiedza (poza kuchenną) jest godna pochwały? Nie! Mogłaby stać się wtedy konkurencją. Dlatego należy z dobrotliwym pobłażaniem ośmieszać i ignorować wszystko, co ona powie. I kto tu kogo adoruje?!


Gdy znajdą się w towarzystwie innych osób, on musi zawsze brylować i zawsze walczyć z jakimś wrogiem (wtedy najlepiej eksponuje swoją erudycję i wyjątkowość). W tym czasie ona dla niego nie istnieje. Gdy wyjdą ze spotkania natychmiast sobie o niej przypomina i znowu wszystko zaczyna się od początku: jak wypadł?, czy miał rację?, czy zauważyła jakie zrobił wrażenie?, itd. Never ending story... Gdy ledwo dojdą do domu, on szuka u niej kolejnego potwierdzenia swojej przewagi i panowania. Czy ona po tym wszystkim ma ochotę się otworzyć i oddać mu się? Czy z jego strony to jest oddanie? Tymczasem oddając się kobieta powinna myśleć wyłącznie o własnej przyjemności. Jeżeli przyjemnością dla niej jest sprawianie jemu przyjemności, tzn. że jeszcze nie przejrzała na oczy!


Jeżeli chodzi o kategorię piękna, to ani ona nie jest piękna, ani on, albo: oboje są równie piękni. Wszystko zależy od feromonów, czyli mówiąc za W. Gombrowiczem: „swój do swego po swoje”. Jednak z punktu widzenia Natury korzystniejsza jest sytuacja, gdy tylko kobietę uważa się za piękną. Mężczyźni uważający siebie lub innych mężczyzn za pięknych to pedały lub transwestyci. Gdyby ktoś miał wątpliwości co do tej drugiej grupy, to chodzi o ogólny efekt zbytniego skupiania się mężczyzny na własnym wyglądzie. Natura nie jest tym zainteresowana z wiadomych przyczyn!


Wygląda na to, że kobieta jest święta już z samej swojej natury. Czy ona zawsze ma rację, jest ciemiężona, poszkodowana i nie posiada żadnych wad? Ależ ma mnóstwo braków. Przede wszystkim jest naiwna, łatwowierna, infantylna, za bardzo polega na intuicji, empatii i instynkcie, zbyt empiryczna, za mało teoretyczna, zbyt uczuciowa, za mało racjonalna, zmienna, płacze z byle powodu, jest dziwką o gołębim sercu i wreszcie – jest urodziwą blondynką...

Zróbmy sobie może małą przerwę i dla poluzowania nieco napiętej atmosfery przytoczę dwa dowcipy o blondynce, które właśnie przed chwilą usłyszałam:

1. Dlaczego blondynka je ziemię? Bo grunt to zdrowie!

2. Jakie jest ulubione danie blondynki? Danie dupy!

Znakomite, nieprawdaż?


Tymczasem wracam do tematu. A wszystko to się dzieje dopóty, dopóki kobieta nie dozna olśnienia, nie odzyska wzroku i pewnego dnia nie trzaśnie ręką w stół! Często sama broni się przed tym tak długo, jak się tylko da, by jak najpóźniej nie wyszła z niego cała proza życia, nie odpępowienie od mamusi, tchórzostwo i cała ta reszta banalnej nudy. Ona woli żyć w wyimaginowanym, piękniejszym świecie, pełnym przygód i romantyzmu, czułych słów i kwiatów... Po co patrzeć prawdzie w oczy, skoro można się tą prawdą przerazić?

A zatem istnieje prawda o mężczyźnie. Znam jedną prawdę o mężczyźnie: bawcie się kobiety i żonglujcie mężczyznami jak piłeczkami, a w szczególności ich „piłeczkami”!

Bójcie się, panowie, nadchodzimy!!!


Ona szybko uczy się manipulacji od niego. Niebawem on zginie od swojej własnej broni. Gdy ona wreszcie przejrzy na oczy, rozpocznie prawdziwe życie: obowiązki domowe – na pół, rozrywka – na pół, przyjemności – na pół, pranie mózgu – na pół, dostęp do telewizora i Internetu – na pół, wydawanie pieniędzy – na pół (niestety! Ale z drugiej strony może wreszcie on będzie jakoś wyglądał!)...I jeszcze coś więcej. Jeżeli jest naprawdę cwana, urządzi się jeszcze lepiej: dla niego jedna czwarta, a dla niej cała reszta. Jej nieustępliwa konsekwencja i pewność siebie spowodują bowiem, że to on zacznie ustępować, wycofywać, powoli godzić się na wszystko, byleby tylko przestała jazgotać, była szczęśliwa i oddana w łóżku, a zatem: „ do garów zdzirze!”.


A teraz zamknijmy scyzoryki i popatrzmy na temat okiem racjonalnym. Testosteron i estrogen odłóżmy chwilowo na półeczkę.

Jaka jest istota kobiety, prawda o kobiecie? Kobieta to człowiek.

Jaka jest istota mężczyzny, prawda o mężczyźnie? Mężczyzna to człowiek.

Różnica między płciami dotyczy rzeczy nieistotnych, przygodnych. Wszyscy ludzie niezależnie od płci, koloru skóry, narodowości, pochodzenia społecznego, supremacji siły i nieskończonej ilości nieistotnych czynników, tak samo pragną i zasługują na afirmację, zaspokojenie potrzeb cielesnych i duchowych, prawa społeczne, prawa człowieka itp. A zatem pozostaje stara, dobra, nikomu nie potrzebna równość, czyli w wersji absurdalnej: „jestem za, a nawet przeciw”.


Gdzieś w tej okolicy wypadałoby chociaż wspomnieć o wciąż nie do końca zgłębionym zjawisku tzw. miłości. Oczywiście nie mówimy tu o miłości wyższej, stricte duchowej, ale o tej niższej i najniższej, stricte cielesnej. Co to takiego może być? Cha, cha, cha! Otóż nie ma niczego takiego. Nie da się w żaden sposób zdefiniować miłości w sposób jednoznaczny. Ilu ludzi, jednostek, tyle definicji miłości. Sprawa jest niepewna, płynna, przecieka przez palce. Najbliżej prawdy jest uznanie miłości za artefakt. A cóż to za twór? Otóż to wielce ciekawy byt, który tak naprawdę nie istnieje! To pewna struktura, która powstała w procesie przygotowywania danego preparatu, ale w żadnym organizmie żywym nie występuje. To pewna zmienna, wnosząca do badań coś, co w rzeczywistości nie istnieje. To przedmiot, rzecz, zdarzenie, zjawisko, będące sztucznym wytworem, nie istniejącym w naturze. W reakcji chemicznej, jaką jest wybuch uczucia między nią a nim, to pewien fałszywy sygnał, bodziec, którego jedynym zadaniem jest doprowadzenie do jednego celu – zapłodnienia.

Notabene sztuka, wytwory ludzkie to nieskończona seria artefaktów.


Cały ten układzik różnic między mężczyzną a kobietą bierze się z ról, jakie mają spełnić w łańcuchu kontynuacji istnienia, czyli przekazania życia. Chłopcy od kołyski są uparci, szybko próbują rządzić i manipulować mamusią. Muszą potrafić kombinować, by w przyszłości przetrwać w każdych warunkach, upolować i przynieść do domu zwierzynę. Dziewczynki bawią się zupełnie inaczej. Są statyczne, obserwują, organizują opiekę nad swoim dzidziusiem, przygotowują posiłki, chcą się podobać, chcą zawsze być szczęśliwe i głaskane po główce. W przyszłości będą dbały o potomstwo i wiernie czekały na zwierzynę.


To ten paskudny rozwój cywilizacji zaburzył cudowną równowagę i konieczność biologiczną dopełniania się płci. I tak w nieskończoność jedni drugim wiercą dziurę w brzuchu. Gdybyż to się dało skończyć tylko na innym, przyjemniejszym wierceniu, toż byłby to po prostu raj!

I tu niechcący wchodzimy jak intruzi na teren Najwyższego. Jak kawa na ławę mamy oto dowód dla wątpiących w Jego istnienie. Skąd wieczne niezaspokojenie człowieka, dążenie do coraz nowych doznań i szukania dziury w całym? Musimy pojąć raz na zawsze, że nic i nikt nie zastąpi nam potrzeby spełnienia właśnie w Bogu, w Absolucie. W tym właśnie miejscu musimy uznać Jego wyższość i przewagę. Nie mamy tu nic do gadania. Ciągła walka i niemożliwość porozumienia między mężczyzną a kobietą jest po to, by nie zapomnieli nigdy Kto tak naprawdę jest najważniejszy. Bo wszystko to jest niczym w porównaniu z Nim. Amen

 

Autor:   Muza

Data publikacji:   03 listopad 2008r.

Oceń artykuł:
Aktualna ocena to: 3,45.
Wydrukuj artykuł Wyślij powiadomienie e-mail do znajomego o tym artykule Podyskutuj na forum Oceń artykuł Zmień czcionkę - większa/normalna