Kasa!
Nie liczy się ilość pieniędzy na koncie? To jest bardziej skomplikowane niż to każdy przypuszcza. I nie ma jednoznacznej odpowiedzi na jakiekolwiek pytanie dotyczące majątku. Dlatego, że mężczyźni zdają się być w zakłopotaniu rozmyślając na temat stanu konta powiem jak ja, 19-letnie dziewczę, to widzę. (Powiedziałam w jakim jestem wieku. Tak! Weźcie poprawkę na to co mówię bo jest duże prawdopodobieństwo że się mylę. A jeśli nie?)
Zacznę od tego, że PIENIĄDZE SĄ NIEZBĘDNE. A osobiście uważam, że dają wiele możliwości i chciałabym ich mieć na swoim koncie sporo. Dziękuję moim rodzicom (chociaż z założenia, racji wieku i burzy hormonów mam czasami ochotę ich wyrzucić przez okno). I jestem bardzo wdzięczna za wszystko. Czuję się przeszczęśliwa, że mogłam mieć lekcje angielskiego, francuskiego, szkołę muzyczną, rysunek, jazdę konną, wyjazdy, dobre ciuchy i ogólnie klawe życie. I mam nadzieję że nadal będę mogła. I aktualnie mogę powiedzieć że dzięki pieniądzom mogłam poznać na tyle dużo, aby odnaleźć się w społeczeństwie (a przynajmniej na razie, bo jak wyznaję: ludzie się zmieniają i permanentnie poszukują swojego miejsca na Ziemi).
A kwestia zamożności w związkach wygląda następująco... Załóżmy że rozpatrujemy przypadek: mężczyzna jako głowa rodziny. Jako osoba dominująca jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo i dobry byt. Więc teoretycznie (!) jest odpowiedzialny za samopoczucie kobiety i dzieci (teoretycznie!). I jak tu się nie zgodzić że kobieta chce żeby dobrze zarabiał?! Dodatkowo w czasach, w których standard życia się polepsza a na świecie jest coraz więcej nowoczesnych technologii.
Do tego dochodzi jeszcze fakt, że ludzie z natury są egoistami i chcą dla siebie jak najlepiej. Niestety, taka jest natura człowieka.
A teraz załóżmy że związek jest oparty na równouprawnieniu (i to jest kolejna kwestia dla której poświęcę parę słów). W sytuacji gdy „dziewczynka” (uwielbiam tak nazywać kobiety) pnie się po szczeblach kariery, dokształca, edukuje, poznaje nowych ludzi i staję się kosmopolitką (nie „żona modną”) to tego samego oczekuje od mężczyzny.
I nie próbuje tu udowodnić że „mądra głowa” = „dużo zer na koncie”. Tylko który z panów nie będzie chociaż raz miał kompleksów będąc z kobietą zamożniejszą od niego. A ja uważam że naturalne instynkty („mężczyzna głową rodziny” etc.) są bardzo silne. Jestem prawie przekonana(„prawie” – wszak nie wiem co facetom siedzi w głowie) że wy, Panowie, chcecie nam przewodzić.
W konsekwencji… gdy odczuwacie kompleksy na tle mamony, stajecie się bardziej zakompleksieni, a dalej potulni (?). Koło się zamyka, a kobietą dominuje. A wcale o to nie chodzi.
I bez ogródek powiem, że prawdopodobnie pieniądze mają znaczenie.











