PROGRAMY PARTNERSKIE

Wydrukuj artykuł Wyślij powiadomienie e-mail do znajomego o tym artykule Podyskutuj na forum Oceń artykuł Zmień czcionkę - większa/normalna

Kuszenie przygłupa

Kuszenie przygłupa

Ludzie! Pieniądze Wam się należą! Nie może być tak, że Wy się o nie prosicie, czy coś tam. Macie po prostu je dostać. Bez formalności, bez zaświadczeń. Po prostu! Bo u nich właśnie tak jest. Mówisz im ile zarabiasz, a oni Ci pożyczają pieniądze. I rzeczywiście tak jest.

 

Wow! Po takiej lekturze, co drugi Polak pobiegnie do banku z dowodem, by zabrać ze sobą walizkę pieniędzy i kupić to, na co ma ochotę. Tylko i dlatego, że ma konto akurat u nich. Niesłychana premia. Wyremontować dom, wyprawić córkę na wakacje. Kupić samochód. Mmmm, aż serce drży. Co zrobisz z taką furą pieniędzy? Wiem. Zrób sobie poduszki. Będziesz spał na pieniądzach i wyciągał sobie, co rano tyle ile potrzebujesz. Na samochód, remont, czy coś tam.

Pieniądze Wam się należą.

Udokumentowany zarobek brutto: 8611 złotych miesięcznie, tytułem stałego wynagrodzenia za pracę, przychodzący na konto od kilku lat. Zarobek, nieobciążony tytułem innych kredytów. W biurze informacji kredytowej dokumentacja, która rozwieje wszelkie wątpliwości. Jeden spłacony kredyt. W terminie, jak należy. Wow! Chyba nie ma dla banku lepszego klienta, który dobrze zarabia, dokumentuje swoje zarobki stałą i bezterminową umową o pracę, dodatkowo sprawdził się jako kredytobiorca, i spłacił w terminie wcześniej zaciągnięty kredyt. Więc, podłączamy megafon i celujemy nim prosto w twarz, metr od tego kredytobiorcy. Proszę Pana! Pieniądze się Panu należą! Nie może być tak, że Pan się o nie prosi, czy coś tam! Ma Pan po prostu je dostać! Bez formalności, (bo i po co, historia rachunku mówi sama przez siebie) Bez zaświadczeń! (Bo i po co. Przecież regularnie jak u dojrzałej kobiety miesiączka, na konto wpływają pieniądze.) Po prostu!

Zazwyczaj taki klient ma w głębokim poważaniu kredyt bankowy, ponieważ jego aktywa są wystarczające by żyć godnie. Jeśli chce dostać pieniądze, to idzie do swojego bankomatu i je sobie wybiera, w gotówce, czy coś tam. Chyba, że bank zaproponuje kredyt na rozwój małych, lub średnich przedsiębiorstw. Wtedy jednak na pewno wszelkie reklamowe slogany wezmą w łeb, i bank zażąda dodatkowych poręczeń. Ruchomości lub nieruchomości. Weksli, zapewnień pisemnych, wyciągów z Urzędów. Uświadom to sobie polaczku, szaraczku,- bank nigdy nie ryzykuje.

Nie może być tak, że Wy się o nie prosicie, czy coś tam.

Zmiana sytuacji. Kobieta w ciąży, samotna. Z dwójką dzieci na utrzymaniu. Mąż, nie dość, że pijak to jeszcze od niej odszedł i wygraża się w sądzie. Pracowała jako szwaczka w jednym z zakładów za komuny, ale zakład jak to zakład, padł. Teraz para się wszystkim, co potrafi. Raz na jakiś czas, uda się jej znaleźć tymczasowo pracę. Co miesiąc bezskutecznie pisze petycje do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, o podwyższenie zasiłku rodzinnego. Mimo wszystko, jakoś związuje koniec z końcem. Kredyt by się przydał. Oj, i to bardzo. Niestety. Znowu ten megafon, tym razem prosto do ucha, by dotarło.

Proszę Panią. Pani wniosek został rozpatrzony negatywnie! Pieniądze się Pani nie należą! Nie może być tak, że Pani się u nas o prosi o pieniądze, czy coś tam. Przecież Pani ich nie ma. Ma Pani po prostu, przesrane!

Do ogłoszenia dołącza się pozostałych dwóch, elegancko ubranych panów. Zatrzymują samochód, wysiadają. Jeden staje dwadzieścia centymetrów przed nią, przodem. Dwóch pozostałych nadaje do uszu, by raz na zawsze dotarło:

Nie może być tak, że Pani córki pojadą na wakacje, zrobi pani sobie remont, a potem nam Pani nie odda! Musi Pani nam oddać! Musi Pani nam oddać! Musi! Pani! Nam! Oddać!

Bez formalności, bez zaświadczeń.

Dobra, dosyć tych bzdur. Chcecie kredyt? Nie ma sprawy. Ale przygotujcie sobie najpierw dowód (ten z reklamy) dołączając do niego bardzo cholernie dużo formalności:

- Zaświadczenie o zarobkach, na których nic nie ciąży i jest to umowa na czas nieokreślony, w dodatku zarobki są kusząco dobre. Inaczej nic z kredytu nie będzie. Pomijam już takie pierdoły jak Biuro Informacji Kredytowej, które Was doskonale zna i prześwietli. Jeśli więc okaże się, że kiedyś, tysiąc pięćset lat temu miałeś problem ze spłatą kredytu, wtedy umowa o pracę nie wystarczy, ponieważ bank stwierdzi, że w jego ocenie zarabiasz zbyt mało.

Ale nie martw się. Przygotuj swój samochód. On zmieni właściciela na czas spłaty kredytu:)Pod warunkiem oczywiście, że samochód jest wartościowy i należy tylko do Ciebie, nie jest własnością innego banku, w którym spłacasz za niego raty i co więcej- posiada ubezpieczenia AC i jeszcze- jest to nowy samochód, czyli wartościowy. Pamiętaj też, że na ten samochód nie dostaniesz kredytu więcej niż 30- 40% wartości samochodu, jeśli bank okaże się łaskawy. Przecież nie może być tak, że bank się o swoje pieniądze później będzie prosił. Jeśli zaczniesz nawalać, sprzeda Twój samochód za 30- 40% jego wartości i na pewno znajdzie kupca, czy coś tam. I jeszcze dobrze na tym zarobi.

Jeżeli nie posiadasz zarobków z tytułu miesięcznego wynagrodzenia za pracę w nazwijmy go 'uznanym przez bank przedsiębiorstwie' Twoje dochody napływają na Twoje konto tytułem własnej działalności gospodarczej, wtedy sprawa jeszcze bardziej się komplikuje. Po pierwsze, taką działalność, musisz prowadzić od minimum sześciu miesięcy, działalność musi wykazywać spore zyski. Jeżeli prowadzisz działalność krócej, wówczas w grę wchodzi tylko zastaw hipoteczny, czyli nieruchomość, lub samochód, jeżeli go posiadasz i jest on nowy i Twój. Jesteś zmuszony załatwić sobie stertę papierów, które to wszystko poświadczą. Czyli umowę kupna samochodu, aby poświadczyć, że jest Twój, odpis z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, o nie zaleganiu ze składką, wszelkie dokumenty związane z działalnością, pieczątki, księgi przychodów, rozchodów. Wykaz zysków i strat. Dopiero wówczas, gdy bank nabierze absolutnej pewności, że ryzyko jest najmniejsze, przyzna kredyt. Między bajki można włożyć hasła o kredytach w 15 minut. Mówimy, bowiem o kredytach nie drobnych pieniądzach. Nikt, bowiem nie bierze z banku tyle gotówki ile sam zarabia, to chyba normalne. Każdy, chce więcej, by kupić to, na co go nie stać. Pamiętajcie też o tym, że zakupy 'na raty' niczym nie różnią się od bankowego kredytu. To jest taka sama machina zaświadczeń, zaświadczeń, poświadczeń, odpisów. Na koniec jeszcze:

Pożyczka Wakacyjna, pożyczka świąteczna.

Super. Rozłożona na dwanaście miesięcznych, ustalonych rat spłaty. Otrzymujesz harmonogram, i wszystko gra. Kupujesz dzieciom prezenty, zakupowe szaleństwo. Spłacasz sobie. Mam nadzieję, że pamiętasz o tym, że za rok też są wakacje. Za rok, też są święta. Pomyślałeś o tym? Jeżeli w tym roku bierzesz pożyczkę żeby zjeść smaczniejszą wigilię i oglądać większy uśmiech swoich dzieci, to w przyszłym roku nie dosyć, że takiej wigilii już nie zjesz, to prawdopodobnie nie będzie Cię stać nawet na rybę, ponieważ przed świętami będziesz miał jeszcze uciążliwą, upiorną ratę kredytu do zapłacenia, nie wspominając o pieniądzach na prezenty. To chyba tyle. Pieniądze nie należą się nikomu. Albo je masz i wtedy każdy chętnie Ci je pożyczy, albo ich nie masz i wtedy nikt Ci nie pożyczy. Absurdalne, ale prawdziwe. Dotarło?

 

Autor:   Mars

Data publikacji:   16 wrzesień 2007r.

Oceń artykuł:
Aktualna ocena to: 5,00.
Wydrukuj artykuł Wyślij powiadomienie e-mail do znajomego o tym artykule Podyskutuj na forum Oceń artykuł Zmień czcionkę - większa/normalna