PRZYJACIELE HE

www.adamk.pl
Twój Przyjaciel i Osobisty Przewodnik w Świecie Uwodzenia Pięknych Kobiet

www.aleksanderlamek.pl
Terapia śmiechem - oficjalna strona Aleksandra Łamka

www.ballsrevolution.pl
Rewolucja jaj - projekt dla mężczyzn poświęcony naturalnemu uwodzeniu

www.demostenes.boo.pl
Zrzeszenie Ludzi Jąkających się. Jąkasz się? - Zapraszamy!

www.feniks-uwodzenie.pl
Uwodzenie wg Feniksa

www.secretclub.com.pl
Jesteś jednym z nas? Odszukajmy się i zacznijmy zabawę!

www.strefasingla.pl
Strefa Singla - klub dla Singli umożliwiający spotkanie w realu

www.xtrm.pl
Nietypowe sporty ekstremalne: snowscoot, snowbike, bikeboard

PROGRAMY PARTNERSKIE

Wydrukuj artykuł Wyślij powiadomienie e-mail do znajomego o tym artykule Napisz e-mail do autora Podyskutuj na forum Oceń artykuł Zmień czcionkę - większa/normalna

Magia przyrodzenia, część I

Magia przyrodzenia, część I
Mądrość Matki Natury wyczytasz nie tylko z imponujących kopców termitów, tańca pszczół, skóry kameleona czy sonaru delfina. Penis to nie mniej genialny wynalazek. Wszechstronny. Uniwersalny. W dodatku z ciekawą historią do opowiedzenia.

 

Większy, mniejszy, grubszy, chudszy, ale zawsze swój. Jaki by nie był, jesteś do niego przywiązany. Czasem któryś ma nawet swoje imię, każdy natomiast nosi szereg wdzięcznych nazw nadawanych potocznie, tych potulnych i tych trochę mniej. Mało kto jednak zastanawia się nad tym dlaczego jest on taki, jaki jest. Dlaczego męskie przyrodzenie jest właśnie takie, a nie inne?

Dlaczego tak potrafią różnić się między sobą, choć wszystkie służą do tego samego i wcale ich głównym powołaniem nie jest 'wygodny sposób odcedzania kartofelków' (chociaż umiejętności praktycznego wykorzystania każdego kąta i drzewa zazdrości czasem nawet dumna z braku penisa, wojująca feministka). Dlaczego odgrywa tak doniosłą rolę w życiu każdego zdrowego faceta? Czemu w dzieciństwie (i nie tylko) z kolegami porównujemy ich długości, w wieku dorastania skwapliwie korzystamy z linijek, a po czterdziestce wpadamy z jego powodu w kompleksy?

Małpa małpie nierówna

Okazuje się, że z budowy genitaliów można niemało wyczytać! Z badań dociekliwych zoologów wynika,że długość penisa i jąder bardzo wiele mówi o jego posiadaczach, a jeszcze więcej o całym gatunku, do którego należą. Uważne oglądanie przyrodzeń naszych krewniaków, naczelnych, a nawet bardziej prymitywnych zwierząt oraz porównywanie ich zachowań seksualnych pozwoliło na wyciągnięcie wniosków również o mężczyźnie i strategii seksualnej gatunku Homo sapiens. Naczelne, pomimo faktu, że tak blisko z nami spokrewnione, dobierają sobie oblubieńców na zupełnie innych zasadach.

Niektóre, jak na przykład orangutany, łaczą się tylko na parę chwil z samicą, a potem zbytnio się nią nie interesują. Z kolei dominujący w stadzie goryl ma pod sobą niechudy haremik złożony w zasadzie z wszystkich samic stada. Ten małpi 'Superman' zabawia się z nałożnicami zawsze, kiedy tylko zamarzy i biada tej, która nie ma na to czasu czy ochoty. Jeszcze większe biada innemu samcowi, któremu przyjdzie do głowy doprawienie szefowi rogów. Z kolei gibbony przykładnie i cnotliwie trwają w jednym związku przez całe życie. To prawdziwi długodystansowcy, do których ludziom daleko. Ale chyba tak samo daleko nam do rozpasanych szympansów, zwłaszcza bonobo, dla których seks jest jak oddychanie. Każdy z każdym. Dosłownie. Zawsze, w najróżniejszych pozycjach, w najróżniejszym celu.

Co ciekawe, istnieje wyraźna zależność pomiędzy rodzajem zachowań a kalibrem przyrodzenia. Zasada jest prosta: im łatwiej jest skłonić kogoś do kopulacji, tym większe bedą penis i jądra. Orangutany żyją samotnie, samiec swą wybrankę spotyka sporadycznie, nie musi się więc martwić, że ktoś trafi na nią łatwiej i szybciej niż on sam. Do zapłodnienia wystarczy mały członek i niewielka porcja nasienia.

Goryl, który ma pod sobą wszystkie samice, również może czuć się bezpiecznie, jeśli jest pewien, że nikt nie zechce go zastąpić. Jemu również wystarcza mały penis (3-4 cm, panie i panowie, to nie błąd) i mikroskopijne jądra. Inaczej szympansy: tam, by mieć szansę na zostanie ojcem dobrze jest mieć się czym pochwalić, albowiem fakt, że przed chwilą zaliczyło się jedną samicę wcale nie gwarantuje nam, że za pół minuty ta nie znajdzie sobie kolejnego absztyfikanta. Dobrze więc profilaktycznie zostawić w niej więcej plemników niż zwykle.

Homo reproductor

U ludzi jest... może nie tak samo, ale podobnie. Oczywiście, nie każdy z każdym, nie byle gdzie i byle jak. Przynajmniej zazwyczaj. Fakt faktem, że biorąc pod uwagę masę ciała wszystkich naczelnych, ludzie, a raczej samce ludzi, zaraz po szympansach mają największe jądra i członki. Klejnoty ważą około 40 gram, reszta ciała to średnio 80 kg. W porównaniu z 'mikrogruczołami' goryla i jego 200 kg żywej wagi, wypadasz więc jak chodzący reproduktor i niewyczerpana fabryka plemników.

Dlaczego?

Święta wojna

Robin Baker, wykładowca zoologii na uniwersytecie w Manchesterze, powiedział, że największa wojna, z jaką styka się gatunek ludzki wcale nie jest ta, która toczy się na rozległych stepach i równinach, nie ta, która w pożogach trawi całe miasta, nie ta, która spada na ludzi z nieba i rozbłyska nad miastem, ale ta, która rozgrywa się w górach i dolinach... kobiecej macicy. Faktycznie bowiem ludzie, jako gatunek umiarkowanie poligamiczny, są doskonale przystosowani do 'wojny plemników', która pochłania biliony ofiar: mężczyźni, dzięki ogromnym jądrom, wciaż produkują nowe armie w miejsce poprzednich i wysłanych do boju, kobiety zaś umożliwiają im tę walkę, cudzołóstwo wszak towarzyszy nam od zawsze. Statystyki tylko to potwierdzają. Konkurują ze soba plemniki pochodzace od różnych mężczyzn.

Jak można było przewidzieć, w spermie można wyodrębnić przynajmniej trzy rodzaje plemników: blokerzy - wielkie i powolne, niczym zapaśnicy sumo, tamujące przejście plemnikom przeciwnika, kilerzy - dosłownie mordujące konkurentów za pomocą najprawdziwszej broni chemicznej oraz plemniki specjalnie przeznaczone do zapłodnienia komórki jajowej, stanowiące skromny procent pośród 300 milionów braci wyrzucanych każdorazowo podczas jednego wytrysku. Oznacza to, że ludzki gatunek wcale nie jest tak monogamiczny, jak by się wydawało. Ludzie, którzy przyznają się do jednego partnera seksualnego w ciągu całego życia to rzadkość na miarę czarnych pereł. I to wystarczy, żeby przystosowywać nas do wojny plemników.

Na tym tle nie są całkiem pozbawione sensu twierdzenia, że skoro masz sporych rozmiarów aparat i orzeszki, to twoja połowica nie może czuć się zupełnie bezpiecznie. Skoro natura cię porządnie uzbroiła, jest spore prawdopodobieństwo, że na jednej partnerce raczej nie poprzestaniesz.

Czarownik z długą różdżką

Dobrze, dlaczego duże jądra, to już wiemy, ale na co nam duże członki? Tutaj również chodzi o nasienne batalie. Ma to związek z ruchami 'w przód i w tył' podczas łóżkowych przepychanek. O dziwo, nie jest tak, że poruszamy się, żeby było milej, choć wszystkim się tak zapewne wydaje. Jest raczej odwrotnie: jest miło właśnie po to, żeby nie przestawać się poruszać. Faktycznie bowiem ruchy frykcyjne wyewoluowały po to, żeby dosłownie wypompować z ciała kobiety ewentualną resztę nasienia, którą mógł wcześniej pozostawić konkurent. Duży członek natomiast jest potrzebny po to, żeby skuteczniej pozbyć się tego zbędnego 'balastu'. Nie powinno więc dziwić, że wyposzczony marynarz po długim rejsie i niewidzeniu się z żoną, przebiera biodrami szybciej niż rozochocony królik.

Całkiem słuszne jest więc przekonanie, że facet z dużą różdżką wyczaruje wiecej. Dla siebie na pewno.

 

Autor:   Tomasz Kozłowski, Instytut Socjologii UMK

Data publikacji:   11 listopad 2006r.

E-mail:   napisz do autora

Oceń artykuł:
Aktualna ocena to: 4,38.
Wydrukuj artykuł Wyślij powiadomienie e-mail do znajomego o tym artykule Napisz e-mail do autora Podyskutuj na forum Oceń artykuł Zmień czcionkę - większa/normalna