Nasze kompleksy
Otóż wyobraźcie sobie Panowie, iż kobiety (Kobiety - nie gówniary) szukają w mężczyźnie siły (bynajmniej nie fizycznej) i oparcia, a nie długiego k....a! Owszem, jest pewna grupa Pań której o to chodzi, ale są to albo doświadczone już w seksie kobiety, które znają swoje możliwości i wiedzą o czym mówią i marzą albo (w większości) młode i głupie siksy którym wydaje się, że z większym musi być lepiej. To przeważnie młode, niedoświadczone dziewczyny, które mają małe doświadczenie w łóżku i nie wiedzą, że duży rozmiar partnera może sprawić im niemały ból. Poza tym, chyba jeszcze za mało w swoim życiu przepłakały nocy z powodu samotności, bądź wyboru niewłaściwego (bo opartego głównie na powierzchowności) partnera.
Mój nicpoń ma w chwilach 'wzniosłości' 17 cm. Nie jest to bynajmniej rekord świata, ale powiem Wam, że dla kilku kobiet byłem już trochę za długi i podczas głębokiej penetracji odczuwały ból. Naprawdę nie jest to komfortowa sytuacja, gdy podczas stosunku muszę koncentrować się głównie na tym, by nie wejść zbyt głęboko (zwłaszcza w pozycji 'na pieska', gdy lubię wbijać się, zwłaszcza pod koniec, z całej siły). Jeśli Kobieta zwraca uwagę na Twój rozmiar - zastanów się czy chcesz być z kimś, komu zależy głównie na Twoim wyglądzie zewnętrznym. Jeżeli i Ty szukasz kogoś jedynie na jakiś czas i głównie do łóżka, to wszystko jest w porządku. Jeżeli nie - pomyśl czy warto marnować czas.
Teraz trochę o kompleksach Pań.
Większość z Was jest święcie przekonana, iż jest za gruba. Uwierzcie mi, błagam, że my naprawdę nie lubimy dziewczyn w stylu Kate Moss i wolimy, gdy macie trochę ciałka. O wiele przyjemniej jest przytulić się w nocy do miękkiego, ciepłego, przytulnego ciałka, niż do sterty twardych kości. Nie chcę być hipokrytą i nie twierdzę, że Wasz wygląd jest zupełnie nieważny. Żeby pożądanie trwało dłużej niż kilka lat, musicie o siebie dbać, starać się wyglądać atrakcyjnie, ale 'wyglądać atrakcyjnie' to bynajmniej nie znaczy, że macie wyglądać jak modelki.
Mój Skarbek właśnie stwierdził, że od jutra nic nie je przez 2 tygodnie, gdyż musi schudnąć 5 kilogramów. Przy wzroście 163 cm waży 55 kilo. Nie potrafię Jej przetłumaczyć, że jest dla mnie najpiękniejsza na świecie. Naprawdę szczerze Wam powiem, że czasami (nawet gdy jesteśmy sami i możemy być swobodni), wolę położyć rękę na fałdce tłuszczu na Jej brzuchu, niż na Jej cudownej piersi czy udzie. Kocham Ją taką, jaką jest i wierzę, że zawsze tak będzie. Oczywiście wolałbym, żeby nie ważyła za jakiś czas np. 120 kg, ale Ona chyba nie wierzy w to, że kocham Ją przede wszystkim za to kim jest, a nie za wymiary. Nie wiem, czy jestem w stanie wpłynąć na Jej postrzeganie siebie i swojej cielesności, ale - z marnym póki co skutkiem - staram się.
Drugi Wasz niemądry kompleks, to rozmiar piersi. Naprawdę uważacie, że to ma znaczenie w POWAŻNYM związku? Piersiaczki mojej kobiety zawsze będą dla mnie najcudniejsze, niezależnie od tego, czy jest to miseczka A, czy E. Nieważne czy w przeszłości, oglądając kolorowe magazyny dla panów, bardziej podniecałem się widząc rozmiar x czy y, to Twoje piersi chcę całować, ssać, lizać i pogryzać niekiedy.
Wbij to sobie Skarbie do swej cudnej główki i nie myśl już o tym, gdyż ważniejsze jest to, że do końca życia będziemy razem.
Czego i Wam wszystkim życzę.







