Panowie odpowiedzi szukam?!
Czym się objawia głupota i naiwność? Głupota, bo pomimo 35 lat ciągle wierzę, że można pokochać z wzajemnością. Naiwność, bo zakochuję się bezgranicznie, mocno, intensywnie i... przegrywam. Po pierwsze nie zakochuję się od tak na pstryknięcie palcami, nic z tego. Jestem raczej modliszką kobietą wybredną i taką, która wie, czego chce. Jestem typem zdobywcy... jak już posiadam to potem różnie bywa...
Ale czasami dzieje się magia, która mnie powala na kolana, dzieje się coś takiego, co powoduje, że chcę więcej niż mogę mieć i wtedy zazwyczaj dzieje się katastrofa!!! I tego właśnie nie potrafię pojąć, dlaczego tak jest, że jeśli już ktoś na mnie podziała jak magnez to nic z tego nie wychodzi?
Moje zachowanie w takich przypadkach zmienia się i owszem, jestem bardziej miła, bardziej mi się wszystkiego chce, staram się, ale bez przesady, wszystko w granicach rozsądku, więc to chyba są rzeczy na plus a nie minus, prawda?
Nigdy nie ograniczam partnera sobą, nie jest to moim celem, nie lubię zagarniać ludzi po to tylko żeby byli pod ręką, wolę do pewnych rzeczy dochodzić małymi krokami, więc to nie jest powód. Nie wyglądam jak poczwara, mam chyba to COŚ w sobie, bo widzę jak mężczyźni na mnie reagują.
Może dodam jeszcze jedno, nie chcę nikogo usidlić, cenię sobie swoją niezależność, ale mogę mieszkać z mężczyzną nie jest to problemem. Po kilku tygodniach nie mówię o ślubie, bo nie jest mi on do niczego potrzebny, więc i tutaj takowy Pan nie może czuć zagrożenia.
Może wy znacie odpowiedz na nurtujące mnie pytanie? Czy przerasta Was to, że kobieta chce być dla Was i tylko dla Was? Chce się podobać być pożądana i kochana? Czy to za wiele, żeby móc z kimś normalnie żyć?
P.S. Autentycznie proszę o podpowiedzi w tej sprawie, może Wy wiecie coś co mi do głowy w życiu nie przyjdzie.











