Planeta małp
Już długo nic nie napisałam więc zacznę ostro! Walentynki były i się skończyły z niczym. Na mojej liście gg jest kilka słońc, które codziennie świecą - no skrócę listę do 5 ciekawych facetów, wolnych, dobrze sytuowanych, z pieniędzmi (którymi się chwalą!). Każdy z tych mężczyzn w wieku około 34-36 lat w chwilach wolnych mnie bałamuci. "Bałamutnie, bałamutnie niech któremuś za to fiutka utnie!" Ostro – powiedziałam.
Oczywiście Panowie mają się z ideały; dyrektor, informatyk specjalista, przedstawiciel, konsultant itp. Kobiet żadnych, jedynie te z przeszłości. W głowach tęsknoty za oczywiście utopijnymi ideałami, odgadnąć jakimi niepodobna.
Czasem jako kobieta tracę wyrozumiale czas na ich "wyziewy". Uwielbiam najbardziej te: "Oh, dlaczego się tak długo do mnie nie odzywasz?", oczywiście facet nie pisał kilka miesięcy bo nie miał weny albo był zajęty podrywaniem kobiet. Ja cały czas jestem uchwytna choćby telefonicznie. Ale oni nie dzwonią. Nie mają tego zwyczaju. Za to bałamucą gdy im pasuje.
Bałamutnie wyglądają zawsze tak samo. "Czekasz na mnie?, Może małżeństwo?, Kiedy się zobaczymy, Stęskniłem się, Brak mi Twojego towarzystwa". To te grzeczne formy zainteresowania. Po czym prowadzę z nimi kilkunastominutowe rozmowy o niczym i do niczego nie prowadzące. Gdy panowie się nudzą zaczynają prośby: "Prześlij mi nóżki w pończoszkach, jesteś taka piękna, seksowna, ale mi Ciebie brakuje, itd. Kolejne dyskusje do niczego OCZYWIŚCIE nie doprowadzające.
Lata upływają, zastanawiam się oczywiście w łzach śmiechu, co im to daje?. Skutek żaden, na wartości już dawno stracili, na seks czy miłość nie maja co liczyć, przyjaźń to żadna. Czy chcą sobie tą "furtkę" tak trzymać, aż zardzewieje?
A ja się przecież staram, pomagam im, uczę i tłumaczę delikatnie! I to bardzo! Bardzo chciałam odwzajemnić flirt, dać coś z siebie, kawałek nóżki, oczka, usta… Posłuchajcie:
Andrzej oczywiście na gg:
A: Idę do sklepu kochanie co ci kupić?
M: Ananasy w puszce poproszę.
A: Kupię ci jeszcze szampana, wybornego schłodzonego. Będziesz czekała?
M: (podaję adres domowy – jakiż to problem wysłać małą paczkę) „Czekam.”
Oczywiście Andrzej nie ma zamiaru się przemęczać i oszczędza na znaczkach, wraca i pisze:
A: Wiesz ananasy były jakieś nietego, szampana nie było.
Panowie nawet jeżeli was przerośnie taki drobny gest to odpiszcie proszę kobietom które bałamucicie: "Kochanie w tym cholernym sklepie niestety nie było nic na co byś zasługiwała".
Reszta dialogów wygląda podobnie:
S: To co tam dzisiaj porabiasz kochanie?
M: Piszę artykuł. A Ty co planujesz?
S: Może wyjdziesz za mnie?
M. Może nie.
S: Dlaczego?
M: A czym byś mnie uraczył jako mąż?
S: Coś wymyślimy.
…kilka podobnych bezsensownych dialogów.. oczywiście ani im w głowie śluby i więzy.
S: Czekasz wciąż na mnie?
M: Chyba ty czekasz na mnie chacha.
S: A przyślesz zdjęcie w pończoszkach?
M: A kupisz mi te pończoszki?
Itd… aż do starości.
Trzymam tych Panów na gg tylko po to, żeby obserwować jak długo jeszcze mają siłę tak żyć. Jako felietonistka, czynię ten akt poświęcenia, ponieważ to są to osobniki postarzające i niemęskie. Planeta Małp. Prowadzę eksperyment obserwując ludzkie małpy, które niczego się nie nauczą, nic nie zbudują, nic nie dadzą kobiecie.
Aż doszedł kalendarz do 14 lutego i nagle wszyscy poznikali z gg. Skoro nikt "nie obchodzi tego święta" to po co znikać???
Miranda Lo z nadzieją, że czytelnicy He nie są małpami.










