Prawda o relacjach
Ostatni artykuł, znów nasunął refleksję. Jaka jest w przyrodzie rola kobiety i mężczyzny? Jaka była kiedyś? Samiec macho, rżnie kiedy chce swoją samicę, ona jak niewolnica, krowa prokreacyjna. A kobieta, idea kobiecości? Ideał? Marzycie o dwóch rzeczach, o ku... do rżnięcia, bo przecież musicie się wyżyć, poczuć macho, i marzycie o tajemniczej, nimfie, która jest tak kobieca i delikatna, że posiadanie jej budzi zazdrość innych samców. Tak czy owak, zawsze w głębi, rywalizacja, egoizm i niepewność (czytaj dalej).
Nie wszystko u mężczyzn rozumiem. Np. nie rozumiem takich osobników, którzy chowają swoje kobiety w domu i najlepiej, żeby była tylko jego i dla niego. Jeszcze nie trafiłam na takiego kogoś i to mnie ciekawi bardzo. Ale on już nie tylko dla niej. Są tacy!. (Jak to czytają tacy to natychmiast proszę o meile z wyjaśnieniem).
Ja z biegiem lat i nabytych doświadczeń, zmieniłam poglądy na wiele zjawisk rządzących związkiem, ale nigdy nie chciałam chować partnera przed koleżankami np. Wręcz przeciwnie, lubię się chwalić partnerem i lubię jak bryluje w towarzystwie. Lubię jak ratuje moje koleżanki z różnych opresji, jak je nosi na rękach. Lubię gdy jest odważny. Kiedyś spotykałam się rok ze sportowcem. Piękny, dobry, zdolny. Nie byłam zazdrosna, cieszył mnie widok mojego faceta zabawiającego laseczki z akademika, ufałam mu i miałam poczucie, że mnie kocha. Nie czuł się macho przy mnie, bo nie byłam zazdrosna. Paradoksalnie to przez brak zazdrości się rozstaliśmy. Teraz muszę okazywać zazdrość, profilaktycznie dla równowagi! (Matko kochana).
No i ta refleksja, nad delikatnością kobiet, czyli to co należy w seksie szanować. Skupiać się na pieszczotach delikatnych miejsc, cierpliwie dotykać, muskać, głaskać. I ta ciemna strona, która mówi o instynktach, męskich, mocnych, tych prawdziwych pragnieniach, którym trzeba ujścia.
Zwierzę się, że jako eksperymentatorka, doprowadzałam facetów do wszystkiego, pragnęłam widzieć w kochankach właśnie to co ukryte, zwierzęce. Brak panowania nad sobą, całkowita władza nad ciałem kobiety, a może i nad jej psychiką? Oczywiście w granicach, bo to ja ostatecznie kontrolowałam całe ekscesy.
I taka refleksja: że są mężczyźni, którzy faktycznie są zwierzętami, lubią takimi być - to jest to! Zerżnąć, ukarać, pobić. I są tacy, którym to nie odpowiada ale - i co ciekawe zrobią to czego w ich pojęciu chce kobieta! Zgwałcą nawet na jej (czy moje), życzenie, ale nie chcą więcej tego robić.
To dlaczego zrobili? I tutaj muszę na coś ciekawego zwrócić uwagę, kobiety użalają się, że spełniają zachcianki mężczyzn wbrew ich woli. Ale! Mężczyźni to również 'ofiary' i to często, robią to czego nie lubią ale, robią! Tylko że ma to inny charakter bo inne z nas gatunki!
Zatem co robicie Panowie wbrew naszej woli, czego nie lubicie, lub nie chcecie? Może 'pisarze' HE się wypowiedzą? Polemizujmy? Przełammy stereotypy.
Może to częste, a po prostu mężczyźni mniej o tym mówią? Albo jak już mówicie, to sami siebie okłamujecie- 'Zerżnąłem ją tak jak chciała!'.
Uznaję to jednak za niezdrowe problemy i brak uczciwości w łóżku. Jest to reakcja łańcuchowa, doprowadzająca do złych relacji damsko męskich w dalszych etapach.
Ja eksperymentując, nie nazywałam tego eksperymentem, partner nie wiedział. Inaczej nie wyzwoliłabym w nim takich instynktów. Ale ale! Na początku to mężczyźni się popisują, to oni nazywają siebie macho, cwaniaczą, są zbyt pewni siebie, ha! tylko nie wiedzą, że trafiają na MNIE. A ja niezłe ziółko jestem!
Często potem, proszą o więcej ciepła i czułości, zwierzają się z tego, że sami byli molestowani lub krzywdzeni. Tak. Długą i trudną drogę muszę pokonywać, żeby facet przyznał szczerze, że chce się przytulać i całować, czyli to czego Ja chcę od samego początku, a on to ukrywa, albo sam nie wie, że tego właśnie też potrzebuje?
Faceci - ale potraficie namieszać!! RATUNKU!
Pozdrawiam Miranda Lo.








