PROGRAMY PARTNERSKIE

Wydrukuj artykuł Wyślij powiadomienie e-mail do znajomego o tym artykule Podyskutuj na forum Oceń artykuł Zmień czcionkę - większa/normalna

Prawda o relacjach - aneks

Prawda o relacjach - aneks

Powracam do artykułu wcześniejszego 'prawda o relacjach' , czytelnicy zarzucili mi chaotyczną treść nie trzymająca się kupy. Faktycznie po przeczytaniu stwierdzam, że artykuł wymaga poprawki i jest wręcz wielowątkowy. Wzięło się to zapewne z tego, że masę informacji streściłam nieudolnie. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło i stanowi jakby wyjściową dla dalszych rozważań.

 

Głównie chodzi o to co w temacie, czyli: czy kobietom przypisana jest ta tradycyjna rola gospodyń, czekających na pracujących mężczyzn czy mężczyznom pisana jest rola głowy rodziny?. Czyli głowa + szyja. No bo przecież kobietom wciąż chodzi o uczucie, a mężczyznom o uciekanie z domu. Zresztą facet który potrafi twardą i mądrą ręką rządzić i ustawić sobie kobietę, ma w życiu bardzo dobrze (pod warunkiem, że ją również szanuje). Kobiety podporządkowują się swoim autorytetom. Kobiety jeśli mają środki to są bardzo dobrymi gospodyniami i żonami (udowodniłam to już w kilku artykułach).

Jak się dobrać? Ja mam silną osobowość i potrzebuję partnera silniejszego od siebie. Przy czym wytłumaczę, że chodzi tutaj o siłę w formie mądrości, zaradności, odwagi i szybkiego reagowania. Musi wierzyć, że jeśli coś postanowi to odnajdzie się w sytuacjach przewidzianych i nieprzewidzianych jak należy. Np. ja bardzo szybko podejmuję decyzje, jestem konkretna i kreatywna, nie zastanawiam się w tak prozaicznych sprawach gdzie jechać na weekend i nie czekam w restauracji, aż łaskawie podejdzie kelner - ja działam. I bardzo mi zależy żeby mój partner działał szybciej ode mnie, był zdecydowany i zachowywał się jak trzeba. Wtedy jest szansa na partnerską hierarchię. O! takiemu samcowi to mogę się podporządkować. Ale najczęściej to ja sugeruję żeby mój partner randkowy może już poprosił kelnera....no wiecie. Ślamazara patrzy w moje piękne oczy i nie myśli...a ja głodna jestem.

Taka dygresja - zauważyłam, że czytelnicy postrzegają mnie dosyć ostro, no trochę jestem ostra, jednak zapewniam, że w rzeczywistych warunkach jestem oazą łagodności, ciepła, poczucia humoru i ogromnej wyrozumiałości dla partnera (co na dobre mi nie wychodzi).

Teraz dużo jest kobiet samowystarczalnych, mają dobrą prace, kupują co chcą, stać je. Ale nie trwają w szczęśliwych związkach, w żadnych. W każdym razie te wokół mnie nie są szczęśliwe. Mają wymagania - to po pierwsze, już same nie widza tego, że je mają...Są pewne siebie i trochę dyskryminują facetów, po za tym w podchodach godowych panuje jakaś walka nie uległości. Nie rozumiem tego. Mają od 30 do 36 lat i są samotne.

Ja nie uważam, że taki wzór kobiety jest pożądany. Jestem zwolenniczką tradycyjnego podejścia, ale też lubię mieć swoje małe dochody. Tak chyba najlepiej funkcjonować może związek małżeński. W zamian za to, że partner utrzymuje dom, samochód i płaci za wczasy, ja zajmuję się jego nienagannym wyglądem, samopoczuciem i obiadem, i dziećmi. No bo nie wyobrażam sobie prać mężowi skarpetek i gotować gdy ja sama całymi dniami pracuję jak on. A spotykam się z takimi dziwnymi elementami, którzy wygoniliby kobiety do pracy, a do tego chcieliby obiad i kolację i jeszcze coś tam. Niedorzeczność.

Byłam w takim i takim związku, jeden równouprawniony drugi tradycyjny. Oba mają wady i zalety. Ale marzenie o wspaniałym idealnym mężu skłania mnie do myślenia o tradycyjnym układzie. Mąż, którego mogłabym podziwiać i wspierać.

Ale w kraju gdzie polityka niszczy wszystko , ludzie też niszczeją. Nie czekam już na idealnego męża bo go nigdy nie znajdę. Już wolę sama egzystować, czasem zastanawiam się do czego to wszystko doprowadzi. Jak na razie jestem bezdzietna i to mnie też troszeczkę smuci. Ale wychowywanie dzieci w takim kraju, ze złą polityką, złym prawem, i szerzącym się bezprawiem nie poprawiłoby mi samopoczucia gdybym te dzieci miała, może tylko powiększyłoby to listę moich obaw. Widzę po przyjaciółkach jak ciężko walczą o szczęście dzieci. Bogate mają wszystko w d...bo pieniądze znieczulają na świat.

Nie chcę odbiegać od tematu, a już mi się ścieżka rozdwaja, Zatem związek tradycyjny, równouprawniony, lub brak związku. Opiszcie mi swoje związki, może zrobię z tego zbiorek i zamieszczę w magazynie. Jakbyście nazwali wasze związki?. Pomóżcie nam w statystykach, a magazyn zyska na wartości jako jedyny w swoim rodzaju. Odpisuję na każdego meila, nie zawsze regularnie, ale każdy czytam.

Pozdrawiam czytelników. Przepraszam, że pod koniec nie powiało optymizmem, ale smutno mi się zrobiło. Jednak pewnie niektórzy czytelnicy z siłą optymizmu na każdą okazję - mnie pocieszą. Ja zaraz zjem moje ulubione Rafaello...mmmmmm, a w telewizji co? głupi serial 'Moda na Sukces'.....

Ps. Wcześniej pojawił się mój artykuł pt. 'bliskie związki' i może brakować Państwu analogii w obu tych artykułach. Jednak zapewniam, że gdy w związku tradycyjnym mąż dużo pracuje, to jest to prawie związek na odległość...ot taka moja mała przewrotność. Piloci, sportowcy, inżynierowie, jest sporo zawodów gdzie mąż bywa gościem w domu.

Zapowiadam jeszcze ciekawe artykuły o bardzo atrakcyjnych kobietach sukcesu -samotnych, i o tym jak mężczyźni przekraczają nasze granice prywatności - czyli dotykanie.

Pozdrawiam Miranda Lo.

 

Autor:   Miranda Lo

Data publikacji:   12 czerwiec 2006r.

Oceń artykuł:
Aktualna ocena to: 4,50.
Wydrukuj artykuł Wyślij powiadomienie e-mail do znajomego o tym artykule Podyskutuj na forum Oceń artykuł Zmień czcionkę - większa/normalna