Samozadowolenie
Może to wydać się niezdrowe, ale naprawdę cieszę się, że od pewnego czasu nie mam specjalnych tematów do poruszania w kwestiach bulwersująco politycznych afer. Cieszę się, że powoli można brać się do codziennej pracy, zamiast ślęczeć z uszami przy radiach informacyjnych lub z nosem w szklanym ekranie nastawionym na zmianę na TV Biznes, TVN24 czy TVP Info, wyczekując kolejnej konferencji prasowej imć Gwoździa czy podwładnych mu służb.
Świadomie nie prowokowałem się do napisania czegokolwiek w czasie trwania ostatniej kampanii parlamentarnej. Moje poglądy doskonale znacie, wiecie, że z pełną świadomością na temat tego co czynię, nie trawię pisowskiego podejścia do wszelakich kwestii społecznych, politycznych i gospodarczych, o światopoglądowych nie wspominając nawet. Nie uważam, że Polsce potrzebny jest czas na burzenie wypracowanych autorytetów i zastępowanie ich własnymi, typowo partyjniackimi.
Scenę polityczną w chwili obecnej obserwuję z niekłamanym zadowoleniem. Mamy rządzącą partię formacji, która ma wiele do zrobienia i wygląda na to, że zabiera się do tego w odpowiedni sposób. Mamy krzykaczy w opozycji po lewej (jałowej nieco i zużytej) i po prawej stronie ław sejmowych. I cieszę się, że całe centrum opanowuje formacja rządząca. Socjologowie próbują dowodzić, że zepchnie i lewicę i prawicę na zupełny margines. Czemu nie.
PiS próbuje odzyskać zaufanie wyborców, nadwątlone podczas i po ostatniej kampanii. Robi to jednak w sposób świadczący o tym, że zupełnie nie wyciągnęli lekcji z łomotu jaki dostali od nas, wyborców. Szczycą się, że uzyskali lepszy wynik niz dwa lata wcześniej. Gratulacje. Prezes pozostał prezesem, ludzie, którzy mieli do powiedzenia coś więcej niż proste i klarowne "tak jest, panie" już dawno w tej partii nic nie znaczą (tudzież zupełnie ich nie ma). Szczekanie piesków niczego nie zmieni, ludzie to ujadanie słyszeli przez ostatnie dwa lata i zadecydowali, żeby oddać ster rządów bardziej statecznym personom.
PiS nie ma też realnej szansy dotarcia do ludzi młodych, obecnie politycznie zaangażowanych. Próby zaistnienia w sieci, blogowanie, wideo-blogi czy telewizje interatywne wywołują tylko pusty śmiech zdecydowanej większości internautów. Wódz partii jest osobą zamkniętą we własnym świecie urojeń i uprzedzeń - podawanie odgrzewanego kotleta saute czy w sosie pieczarkowym tak naprawdę nie zmieni jego smaku.
No, ale po co tak naprawdę zajmuję sie PiSem. Nie ma takiej potrzeby. Niech oni sami grzeją się przy własnym koksowniku, a my zadbajmy, by było nam dobrze bez nich. Samozadowolenie jeszcze nikogo nie zabiło. Myślmy pozytywnie, patrzmy do przodu, dbajmy o własne, domowe ogniska i ogródki. Będzie coraz lepiej.
Powiem więcej - lepiej będzie nam materialnie i gdy PiS i gdy PO będzie u władzy, jednak różnica polega na tym, że przy okazji władzy PiS możemy spodziewać się desktrukcyjnej jatki medialnej, która nas przyprawia o ból głowy i ogólnie stres. A czy to jest nam w jakikolwiek sposób potrzebne? Musimy być jeden drugiemu wilkiem w imię czyichś urojonych uprzedzeń i wizji? Nie musimy. Dlatego spokojnie działajmy. Pieski same zaszczekają się na śmierć.








