PRZYJACIELE HE

www.aleksanderlamek.pl
Terapia śmiechem - oficjalna strona Aleksandra Łamka

www.ballsrevolution.pl
Rewolucja jaj - projekt dla mężczyzn poświęcony naturalnemu uwodzeniu

www.demostenes.boo.pl
Zrzeszenie Ludzi Jąkających się. Jąkasz się? - Zapraszamy!

www.feniks-uwodzenie.pl
Uwodzenie wg Feniksa

www.secretclub.com.pl
Jesteś jednym z nas? Odszukajmy się i zacznijmy zabawę!

www.strefasingla.pl
Strefa Singla - klub dla Singli umożliwiający spotkanie w realu

www.xtrm.pl
Nietypowe sporty ekstremalne: snowscoot, snowbike, bikeboard

PROGRAMY PARTNERSKIE

Wydrukuj artykuł Wyślij powiadomienie e-mail do znajomego o tym artykule Podyskutuj na forum Oceń artykuł Zmień czcionkę - większa/normalna

Wirtualnie i na żywo: fantazje i zagrożenia

Wirtualnie i na żywo: fantazje i zagrożenia
Popołudniowy fraktal podróżny. Pięknie wzburzone monsunowe niebo. Obłoki układające się w rycerza, innym razem wyglądają jak góry gdy przymrużę oczy. W cesarzową. To dopiero czerwiec, miesiąc w którym wyjątkowo, wszystkie złudzenia odkładam na bok. Wyjątkowo paskudny maj i czerwiec. Świecąca pani "Stop" na przejściach dla pieszych. Jarzeniówka. I dzieciaki, wraz z nimi matowe nowoczesne torby ze snoopim w zamian za odblaskowe przeludnione tornistry. Klaustrofobiczna chwilowa myśl o opuszczniu warczącego czworonoga i kontynuowaniu dalszej drogi pieszo. Druga, chipochondryczna chwilowa myśl, o niemożności bycia dzieckiem i ból głowy, który w miarę myślenia o nim, staje się bardziej uporczywy niż jest w rzeczywistości. Mandat za zamyślenie dla kierowcy firmowego busa. Pobłażliwość błękitnego funkcjonariusza, bo on też bardzo denerwował się w końcówce meczu Polska- Kolumbia. To przecież tylko człowiek. Później przyjemne wibrujące smsy z kieszeni wąskich spodni. Zatrzymanie zieleni w jednym lecz wcale nie martwym punkcie. Kadr. Życie.

 

Wracam do domu. Telewizja obrzydza mi jedzenie. Baba zamknięta w akwarium, musi złapać i wsadzić do wiaderka dziecięć białych węży, w czym przeszkadzają jej glizdy, robaki, węże innego koloru i maści, karaluchy afrykańskie. Kolejna krótka klaustrofobiczna myśl, jak bardzo nie chciałbym być w tym akwarium. Na innym kanale, 'Doda' śpiewa z playbacku w Opolu. Jej usta otwierają się zbyt wąsko, nieadekwatnie do barwy, która się wydobywa z telewizora. Nie drgają również jej struny głosowe na szyi. Nie widać żadnego ruchu. Tylko pantomima. Mistyfikacja. Wieczorny papieros wraz z nim oświecenie w oknie.

Ona

Gdy nadejdą październikowe przenikliwe wiatry nic już nie zostanie. Spieszą więc dłonie, by opowiedzieć co widziały. O wymiennym spojrzeniu w oknie. Z wózkiem- barmanka z pubu, poruszająca się powoli, otulona kurtką. Ona z córeczką. Ona, jak dwie inne kobiety. Tam, nocą w pubie cała w brokacie uwijająca się energicznie. Hej, cześć. Dokąd idziesz. Dlaczego akurat Ty jesteś pierwszą osobą widzianą dziś przez okno w chwili wieczornego papierosa. Tuż przed kawą, tuż po tym, jak sen mamił mnie i próbował zlać się w jeden brylant z rzeczywistością. Usiądę tak jak Ty, obiecuję, na huśtawkach. Uśmiechnę się do córki, synka. Kiedyś. Odpowiem na wszystkie pytania. Spoglądam w niebo. Wiem co chciałeś mi teraz pokazać, maestro. Dociera do mnie każdy, nawet najbardziej krótki Twój teatr, a ja jestem kameralną sceną w której wystawiasz sztukę. Teraz wiem, że substytut uczucia, jakim jest zapatrzenie, atrakcja dla oka, to nie wszystko. Głowa podparta dłonią i włosy opadające na pół twarzy. Zmartwienia skrywane przed tym małym stworzeniem. Matka. Nie w brokacie z pępkiem na wierzchu, tylko matka. Odpowiedzialna. Czy on mówi do Ciebie? Twój mąż. Czy czasem dziękuje Ci za to, że zjadacie razem papkę codzienności.

Nie. Bo przecież nie dziękuje się za coś, co jest. Bez przerwy jest. Budzi się z Tobą, i z Tobą zasypia. Jest z Tobą gdy wędrujesz, modlisz się, przeklinasz, pijesz wódkę, pracujesz, kłamiesz. Ty, wyglądasz teraz tak, jakbyś chciała usłyszeć te słowa. Te kilka słów otuchy. Z tego co wiem, to on pije. Widziałem go jak zataczał się wczoraj, przedwczoraj. Będzie zataczał się jutro. Alkoholizm, to taka choroba w której on pije przez nią, przez dziecko i znajomych. Przez wszystkich, bo nie rozumieją jego cierpienia. Nie widzi własnej winy. Lub ona, pije przez niego, dziecko i koleżankę która jej odbiła męża. Nie przez siebie. Łatwo przechyla się kieliszek, będąc pokrzywdzonym. Jak wygodnie.

Słowa które wypowiadamy do ludzi biorą początek w głowie. Później przechodzą kwarantannę psychiki, oceniane są przez trzeźwo myślący umysł. Umysł myślący kategoriami ogólnymi nie kieruje się przeciwko jednostce. Umysł, jako całość, kreuje swój wizerunek na podstawie przeżyć, doznań. Uśmiechów, rozczarowań. Miłości, zagubienia w miłości. Wówczas, zdobywa sympatię jednostki, lub kieruje się przeciwko niej. Dla jednych są to wiersze, dla innych muzyka. Dla jeszcze innych wódka, lub samotnia. Ucieczka w seks, zdradę. I wystawiony palec, to przez Ciebie. Ty wybierasz drogę dla siebie.

Tego wieczoru wybrałaś spacer, i teraz siedzisz na huśtawce. Dziś jesteś tą drugą swoją własną stroną medalu. Marzysz o silnym męskim ramieniu na którym mogłaby spocząć Twoja głowa. Tak bardzo się od siebie różnimy. My mężczyźni od was, kobiet.

On - słoń w składzie porcelany

Lubi oglądać lesbijki, ale nie chciałby jechać z taką w góry, zaprosić na kawę, zanurzyć się w otchłań intelektualnych rozmów. Bo przecież i tak nic z tego nie będzie. Bałby się ośmieszenia. Mężczyźni z reguły nie lubią wykształconych kobiet. Różnica pomiędzy kobietami a mężczyznami na płaszczyźnie erotycznej polega na tym, że kobiety robią sobie dobrze głównie umysłem podpartym fantazjami, a faceci- głównie ręką podpartą o łóżko i okiem zawieszonym o gazetę lub telewizor. Substytut, jednak tak bardzo różny od siebie. Zarzuciłbym pisanie artykułu, natrafiając na jednego dobrego pornusa ze smakiem nakręconego. Z intrygą. Ale to co widzę, to porażka. Scenariusz. Jak ja nienawidzę scenariuszy. Kanał Spice Platinum prezentuje: Obowiązkowa laska jemu przez około 5 minut, usta i dłonie aż do zwichnięcia nadgarstka. Na łóżku, ziemi lub w plenerze z komarami koło wypożyczonej na potrzeby kręcenia filmu bryki. Później to co zawsze, kilkanaście pozycji po kilka minut każda, by się nie znudziło oglądającemu. Już same te wymuszone zmiany pozycji są frustrujące i wybitnie nienaturalne. Po około dwudziestu minutach, on wreszcie eksploduje na jej twarz rzecz jasna, a ona uśmiecha się ociekając nim. Chyba z radości że już koniec, bo to na pewno bardzo męczące rzemiosło. Później lecą kolejno: Panie doktor, które przyszły zbadać pacjenta, pielęgniarki wchodzące do gabinetów panów doktorów, udawane szesnastki z poprzyklejanymi pieprzykami i podkolanówkami, zrobionymi kucykami na bok by twarz była bardziej młodzieńcza i inne. Naprzykład "stare" dla skrzywdzonych przez ich matki i cały świat, oraz stylizowane na średniowiecze z falbaniastymi spódnicami dla podstarzałych pięćdziesięcio pięcio latków, którym żona śpi w drugim pokoju.

A wszystko dlatego, że natura zwana dalej Bogiem, uczyniła przyzwolenia i jeden zakaz. Kiedy więc myśliwy upoluje i skonsumuje- waha się. Pomiędzy realnym zakazanym jabłkiem z drzewa, lub jego substytutem. Teraz wszystko zależy od jakości prętów złotej klatki w której jest trzymany, co nazywa się małżeństwem, oraz wytrzymałości niewidzialnej nici ariadny, zwanej przywiązaniem. Zobowiązaniem. Obietnicą. Przyrzeczeniem.

To smutne, gdy mężczyzna naprawdę - jest prostakiem. Gdy te filmy i obrazy na nich uwiecznione to jedyna i tylko wizualna podnieta. Bez podtekstu, fantazji. Gdy na co dzień, jest równie prosty i przewidywalny jak w łóżku. Gdy nie potrafi znaleźć ciekawych sposobów, by zaspokoić siebie i partnerkę. Gdy brak mu odwagi. Kiedy się wstydzi.

Oni

Z moich obserwacji wynika, że znaczącą większość mężczyzn oraz kobiet ustabilizowanych, z tzw. 'wyższych sfer' cechuje chęć, do uprawiania seksu w najprostszym wydaniu. Oni chcą, i lubią czasem się 'zniżyć'. Pod warunkiem jednak, że znają realną intelektualną wartość swojego partnera. Istota polega na połączeniu ze sobą tych dwóch czynników, które razem stanowią bardzo silny afrodyzjak. Na co dzień zadbany przyjemny w obyciu, wygadany. Z nutką czegoś. W łóżku - prosty bandyta. No i ona. Pachnąca niepokojem, przenikająca spojrzeniem. Inteligentna. Wytworna dama, ubrana elegancko z idealnie dopasowaną torebką do butów. Na stanowisku. Poważana. W łóżku- dziwka do zerżnięcia. Oczywiście mówimy o świecie realnym, a nie wirtualnym świecie fantazji i cyber seksu. W wirtualnej rzeczywistości, kobiet nie interesuje kim jest naprawdę - wirtualny kochanek. Nigdy się z nim nie spotka. Rozmowa trwa krótko. Nawet lepiej, jeśli rzeczywiście jest prostym odpowiednikiem fantazji, lub doskonale wciela się w rolę...hm...kogo. Tylu ich, ile fantazji. Na pewno nie jest to rycerz na białym koniu. Prędzej będzie to więzień, sąsiad, koledzy jej męża którzy przyszli do niej. Kto bądź. Byle był konkretny i nieznajomy. A później cyk. Bezpieczny krzyżyk zamknięcia rozmowy. Koniec fantazji. I znowu jest damą. Chce iść na spacer, przytulić się. Poczuć silne ramię partnera który jej nie zawiedzie.

Czy fantazje możemy nazwać zdradą? Tak i Nie. Tak, jeśli stanie się to regułą i przestanie istnieć życie poza tymi fascynacjami. Nie - jeżeli jest to wentyl bezpieczeństwa. Odragowanie alternatywne. O czym pisałem przy okazji innego artykułu 'Cyber seks' może wciągnąć jak narkotyk. Wówczas powstaje realne zagrożenie dla małżeństwa, codziennego funkcjonowania. O innych, realnych zagrożeniach pomówimy na końcu.

Dlaczego tak się dzieje, że szukamy? Z prostej przyczyny. Szukamy odmienności. Jesteśmy niespełnieni. Niezadowoleni ze związku. Kobiety na poziomie, żyją innym życiem. Często i gęsto dosyć mają mężczyzn, którzy za wszelką cenę próbują być mili. Mają to na co dzień. Cudownego, czułego mężczyznę, który dba o nią jak o skarb. Czasem tak bardzo, że aż staje się to nudne. Tak kochanie, oczywiście że się z Tobą zgadzam kochanie. Zawsze masz rację, kochanie. Firmowe bankiety, spotkania. Tematy rozmów, tak ważne, mądre i poważne. W łóżku partner który dokładnie wie co ona lubi i robi to perfekcyjnie. Myśli o niej. Uważa na nią. Stara się. Oh...stara się. Dlatego fantazjują o mężczyźnie, który nagle zjawia się, wyciąga ją bezpardonowo z tego nadętego towarzystwa, zaciąga do kibla i robi to na co ma ochotę. To na co ON ma ochotę i nie pyta ją o zdanie. Mężczyźni czasem zapominają że kobieta chce być pożądana, a nie wystarana jak karoseria samochodu. Mężczyzna który w łóżku jest banalny, silny, na pewno sprawi jej większą rozkosz niż partner który tak pieczołowicie się stara.

Wróćmy do fantazji. Otóż, na fantazjach zazwyczaj się kończy. Mówimy przecież o substytutach. Skrywanych głęboko, do których wszystkim ciężko jest się przyznać. Odnośnie fantazji znacznie ostrzejszych- Pamiętajcie panowie, że kobiety w znaczącej swej przewadze nigdy nie chciałyby wprowadzić w życie tak traumatycznych przeżyć jak poniżenie czy gwałt, a na myśl o tym, że ktoś śledzi je w parku dostają gęsiej skórki. I to na pewno nie z podniecenia, tylko ze strachu. Kobieta która odpowiada uśmiechem na uśmiech w autobusie, pociągu lub w metrze, najczęściej nie chce niczego więcej. Próba bliższego kontaktu może wywołać w niej poczucie zagrożenia, skrępowania. Dla kobiety, w przeciwieństwie do płci męskiej, większym bodźcem erotycznym będzie to niedomówienie. To co się nie stało, a mogło się stać. Dlatego panowie, gdy intuicja wam to podpowiada - darujcie sobie zbędny dialog który tylko zburzy poezję chwili. Popsujecie przemiłą fantazję o sobie samym tej uroczej pani.

Z kolei zupełnie inaczej wygląda psychika kobiety, która nie ma na co dzień tak silnej stabilizacji w postaci dobrego męża, ambitnej pracy i bankietów. Jest prostą dziewczyną z małego miasta. Prostą- nie znaczy głupią. Pracuje w hipermarkecie, lub jest bezrobotna i jej życie wygląda tak samo jak tysięcy innych, szarych polek. Ona marzy o tym, co kobiety wyższych sfer mają na co dzień. O przemiłych adoratorach, firmowych wyjazdach, komplementach. Dla niej porwanie marzeń- to przysłowiowy rycerz na białym koniu, który zjawia się nagle i zabiera ją do lepszego świata. Znany aktor, lub ktoś z oczywistych względów dla niej niedostępny z uwagi na status. Taki 'Di Caprio'. Lub, po prostu porządny mężczyzna. Który ma dobrą pracę i jest dobry. Ciepły. Miły. Kobieta taka, częściej będzie 'dobrą żoną' i niestety częściej- padnie łupem handlarzy żywym towarem, co doskonale obrazuje film 'Lilia 4 ever' lub jego polska podróba 'Masz na imię Justine'. Dlatego teraz:

Realne zagrożenia

Nie ma w polskim słowniku należycie obelżywych słów, którymi mógłbym nazwać bydlaków, trudniących się czerpaniem zysków z cudzej tragedii i nierządu. Upokorzenia. Mam nadzieję, że piekło po śmierci istnieje i czeka na tych którzy to robią. Mam nadzieję, że czeka tam na nich armia dobrze wyposażonych przez naturę skazanych na śmierć zboczeńców, którzy będą gwałcić ich całą wieczność raz za razem na środku piekielnego stadionu, przy nietykalnej widowni ubranej na biało. Widownią tą, niech będą kobiety i dzieci które umęczyli.

Sieć, oraz życie rzeczywiste, to nie tylko sfera bezpiecznych fantazji. Istnieją też realne zagrożenia o których każdy wie. Pedofilia, handel żywym, naiwnym towarem. Na szczęście życie przestępców tej ponurej kategorii, utrudnia specjalna jednostka policji, oraz sami internauci. Policja, trudni się zbieraniem poufnych 'statystyk odwiedzin' fikcyjnych portali oraz blogów- pułapek, stworzonych specjalnie dla tych bydlaków. My, trudnimy się tworzeniem tych blogów a niekiedy całych witryn. Upozorowane samotne, i nieszczęśliwe nastolatki, fikcyjne profile na randkach- zdesperowanych kobiet, które poszukują sponsora w zamian za seks. W 'realu' takie miejsca to najczęściej duże dworce pkp oraz kawiarnie internetowe. To miejsca działań przestępców, oraz policji. Nigdy nie dowiesz się, który profil jest prawdziwy, a który prowokacją. Nie dowiesz się również, czy osoba siedząca obok Ciebie w internet caffe jest głupiutką nastolatką, czy wyszkolonym przez policję agentem, który tylko sprawia wrażenie naiwnej blondynki.

Z przyjemnością zawiadamiam, że w ubiegłym 2005 roku, udało się zastawić sidła na jednego osobnika, który nawiązał kontakt z osobą fikcyjnego internetowego bloga drogą e- mail, a następnie umówił się.

'Przyjedzie po Ciebie mój tata, ja będę jeszcze w szkole'.

Chyba nie muszę nic tłumaczyć.

 

Autor:   Mars

Data publikacji:   09 czerwiec 2006r.

Oceń artykuł:
Aktualna ocena to: 4,83.
Wydrukuj artykuł Wyślij powiadomienie e-mail do znajomego o tym artykule Podyskutuj na forum Oceń artykuł Zmień czcionkę - większa/normalna