PRZYJACIELE HE

www.adamk.pl
Twój Przyjaciel i Osobisty Przewodnik w Świecie Uwodzenia Pięknych Kobiet

www.aleksanderlamek.pl
Terapia śmiechem - oficjalna strona Aleksandra Łamka

www.ballsrevolution.pl
Rewolucja jaj - projekt dla mężczyzn poświęcony naturalnemu uwodzeniu

www.demostenes.boo.pl
Zrzeszenie Ludzi Jąkających się. Jąkasz się? - Zapraszamy!

www.feniks-uwodzenie.pl
Uwodzenie wg Feniksa

www.secretclub.com.pl
Jesteś jednym z nas? Odszukajmy się i zacznijmy zabawę!

www.strefasingla.pl
Strefa Singla - klub dla Singli umożliwiający spotkanie w realu

www.xtrm.pl
Nietypowe sporty ekstremalne: snowscoot, snowbike, bikeboard

PROGRAMY PARTNERSKIE

Wydrukuj artykuł Wyślij powiadomienie e-mail do znajomego o tym artykule Napisz e-mail do autora Podyskutuj na forum Oceń artykuł Zmień czcionkę - większa/normalna

Z matki na córkę... O mądrościach życiowych kobiet.

Z matki na córkę... O mądrościach życiowych kobiet.

Kobiety marzą o „księciu z bajki” bo tak zostały wychowane, tak nam wpojono i po trosze tak już mamy w genach. Mężczyźni marzą o „nimfach”. To jest prawidłowe z punktu widzenia ewolucji, nie będę się wgłębiała. Zbuntowałam się przeciwko temu modelowi już na pierwszym roku studiów gdy ukochany mnie zdradził, gdy bogaty okazał się zwykłym dupkiem, gdy koledzy moich przyjaciółek mieli kochanki itp. Buntowałam się chcąc robić karierę i dorobić się własnego majątku – jak facet.

 

Odkryłam wtenczas, że muszę być niewiarygodnie silna, wyrachowana, bezwzględna i wkładać w swoją pracę 10!!! razy więcej wszystkiego niż facet. I te męskie rytuały siły. Kto nie da za wygraną, kto ma więcej pomysłów itd. W dodatku ubzdurałam sobie, że jako kobieta atrakcyjna muszę również pokazać, że jestem inteligentna i wykształcona, że mam szerokie horyzonty no i mogę ze wszystkimi rozmawiać na wiele interesujących tematów. Czytałam nawet „Rzeczpospolitą”!

 

Co wyszło z tych usiłowań? Nie dorobiłam się jeszcze, nadal chciałabym księcia z bajki (w tym miejscu pękam zawsze ze śmiechu), a wokół mam same stare panny, piękne, wykształcone, samotne i zdołowane. (Zawsze dziwnie na mnie patrzą, widząc, że ja jestem szczęśliwa w podobnej sytuacji).

 

Zadumałam się, przeglądam szpiegowsko Naszą Klasę, mam tam „swojego” księcia (oczywiście taki doskonały przykład) – wykształcony, przystojny, żonaty , bogaty, piękny i żyje w pięknym kraju, wspaniała praca, pasja, ambicje, siła, moc! AH! Żona, ślicznotka po liceum z mamusią przy boku. Książę udzielał się na forach dyskusyjnych gdzie wyraził swoją idealność tak bardzo, że eh… trochę tam cytuje żony zachowania w niektórych sytuacjach, i co wnioskuję: ja takie kobiety nazywam krótko – „cwane!”. Pani po liceum. Dobrze wyszła za mąż jak to mamunia zaplanowała i ma „życie z księciem”. Nie buntowała się jak JA.

 

W dalszych szpiegowskich badaniach wszystkie żony Książąt to puste, nieurodziwe, mocno opalone, przytyte dobrobytem, pewne siebie cwaniary po handlówkach lub góra liceach. Nic ciekawego. „Mój mężulek”, „mój skarbuś”, „moje kochanie” itd.

 

Jak na zawołanie w TV program „Kobiety Houte - Couture” (otkutie fonetycznie). Najbogatsze Francuzki, które wydają 300 000 funtów na kiecki i to jest ich cały świat, ponieważ wszystkie mają bardzo bogatych Księciów, biznesmenów z najwyższych półek jak to się mówi. Same nie muszą już nic robić. Słucham z uwagą cóż to za wspaniałe kobiety zdolne do takich małżeństw?!

 

I mam: stewardessa, kelnerka, modelka, hostessa...itd.

 

Doznałam szoku! Coś jest z moim światopoglądem nie tak, przewartościowuję mężczyzn! Uleczcie mnie – błagam! Mój przyjaciel, z którym spędzam sporo życia, pisałam o nim nie raz, mówi, że byłabym idealną żoną! Żyję z nim w tak doskonalej symbiozie, no posłuchajcie: on gotuje ja pomagam o co tam mnie poprosi, degustuję i oczywiście tonę w zachwytach bo jest świetny, on opowiada o wojażach, a ja słucham z zaciekawieniem, pijemy razem winko, uczy mnie życia, a ja się pilnie uczę, potem zdaję mu relacje jak to wszystko w praktyce dobrze funkcjonuje, oglądamy cykle naukowe w tv i dzielimy się swoimi duchowymi rozważaniami, czytam mu moją pracę naukową, on mnie wspiera i dowartościowuje, on wymyśla jakieś żarty, a ja je uzupełniam swoją cud osobą w nagrodę mamy kupę kasy z oszukanego pokera…cudnie jest!

 

Ale A. jest jedyny w swoim rodzaju, niewierny typ, dziwne interesy i ma 60 lat. Tyle z mojego światopoglądu.

 

Pozdrawiam czytelników i czytelniczki i gratuluję matkom, które wychowały córy jak należy, teraz na koszt zięcia piją drinki w Monaco, odwiedzając ukochaną córunię. A mężowie chyba też są szczęśliwi. Ja nie byłam ukochaną córunią. Matki uczcie się!!! „Mój mężulek” nie przejdzie mi przez gardło. Miranda Lo.

 

P.S. Jak na zawołanie zadzwoniła przyjaciółka z 10-letnią córką, od słowa do słowa, mówi: „M. doradź mi jak mam wychować córkę, bo to jest ważniejsze niż kariera zawodowa!”. Właśnie wysyłam jej artykuł.

 

 

Autor:   Miranda Lo

Data publikacji:   16 kwiecień 2009r.

E-mail:   napisz do autora

Oceń artykuł:
Aktualna ocena to: 4,60.
Wydrukuj artykuł Wyślij powiadomienie e-mail do znajomego o tym artykule Napisz e-mail do autora Podyskutuj na forum Oceń artykuł Zmień czcionkę - większa/normalna