Zabić się z powodu kobiety?
Poniżej prezentuję list od jednego z czytelników. Temat wydaje mi się nader potrzebny do przedyskutowania, bo gdy w grę wchodzą tak silne emocje jak wręcz myśli samobójcze, to chyba należy poważnie zareagować.
“Witam! Tydzień temu zostawiła mnie dziewczyna. Byłem z nią ponad 4 lata.Mieszka ode mnie 50km. Przyczyna według niej - umawiałem się na określoną godzinę i nigdy nie dotrzymywałem słowa. Zawsze znalazłem jakieś wytłumaczenie. Brak odpowiedzialności. Nie widzi przyszłości tego związku. To fakt może zasłużyłem na cierpienie, ale kocham ją ponad życie i nie mogę się pogodzić z taką drastyczną decyzją. Chcę ją odzyskać, ale nie wiem jak. Do tej pory co zrobiłem to : kwiaty, przeprosiny, znowu kwiaty, kolacja (świece, wino) - nic nie pomogło. Nie daję sobie rady. Chyba oszaleję. Coraz częściej myślę o samobójstwie - nie wytrzymam. Pomóż - jak mam ją odzyskać?”
Jeśli myślisz o samobójstwie to jesteś po prostu głupi. Z powodu kobiety, nawet najukochańszej i najlepszej odebrać sobie życie? Zwariowałeś do reszty? Zachowaj sobie tego maila i odczytaj za 5 lat:
1. gdy będziesz z inną kobietą tworzył szczęśliwą rodzinę
2. albo z obecną ukochaną dojdziesz do porozumienia i będziecie razem szczęśliwi.
Jeśli nie dotrzymywałeś słowa i to regularnie to nie licz na taryfę ulgową ze strony swojej dziewczyny. Tolerowała Twoją niesłowność przez 4 lata i jej cierpliwość się wyczerpała. Tanimi chwytami jej nie odzyskasz. Weź się w garść, popracuj nad sobą, nad swoją punktualnością i co najważniejsze nie naciskaj swojej dziewczyny. Spróbuj namówić dziewczynę, żeby dała Ci jeszcze jedną szansę, ale uzgodnij z nią warunki, na jakich tą szansę możesz wykorzystać. I to ona powinna postawić te warunki a Ty musisz je przyjąć. To ma być szczera, uczciwa rozmowa, w której przyznasz się do swoich błędów i obiecasz (a w konsekwencji wykonasz) wszystkie jej zalecenia by Wasz związek mógł trwać.
Jeśli w chwili obecnej dziewczyna nie widzi możliwości byście mogli być razem, odpuść na chwilę, daj jej kilka dni-tygodni spokoju i potem spróbuj ponownie - gdy już z Twojej głowy wywietrzeją głupie pomysły o samobójstwie, a do niej dotrze, że może jednak coś was sensownego łączyło.
Znasz przyczynę – prawdopodobną – tego, że Wasz związek sie rozpadł. Postaraj się posklejać go do kupy. Nie załamuj się, nie myśl w sposób negatywny – to naprawdę nie ma żadnego sensu. Nie rób czegoś, czego potem mógłbys w jakikolwiek sposób żałować. A już szczytem głupoty byłoby odbieranie sobie życia z powodu nieudanej miłości. Człowieku – nawet nie wiesz ile jeszcze przed Tobą. Ile dni pełnych szczęścia, ile dni pełnych najprostszych radości życia. A Ty myślisz o zakończeniu żywota tylko dlatego, że jakaś panienka Cię nie chce, bo jesteś nieterminowny. Wiesz co zrobiłbym na Twoim miejscu? Wzruszył ramionami, ale w głębi serca poważnie się nad sobą zastanowił i poszukał nowej dziewczyny. Z tą jedną różnicą, że idąc tropem samodoskonalenia, z tą nową dotrzymywałbym na Twoim miejscu składanych obietnic i terminów.
Wiesz dlaczego bym tak zrobił? Bo w straconym właśnie związku, nawet gdybyś już doszedł z ukochaną do porozumienia, to na zawsze zostanie w tym pewna rysa, pęknięcie, które spowoduje, że to nie do końca mogą być partnerskie stosunki między wami. A z nową kobietą zbudujesz wszystko od samego początku – po Twojej myśli. I będziesz czuł w związku większy komfort i luz, a nie myślał, że coś kiedyś zawaliłeś i Twoja lepsza połówka ciągle o tym pamięta i ma na Ciebie niepotrzebny haczyk.
Oczywiście to całkowicie moje prywatne zdanie. Niemniej jednak powtarzam dobitnie – nie masz żadnych podstaw do wszczynania w swoim mózgu samobójczych instynktów. Nie z powodu nieudanej miłości i to nieudanej z Twojej winy. Sam zawaliłeś to sam przełknij gorzką pigułkę, weź tyłek w troki i brnij do przodu. To naprawdę najlepsze co możesz zrobić!










