Ze szczyptą egzotyki
Seks nie nudzi się nigdy. Ale nawet jeśli przerobimy całą Kamasutrę, to zauważymy, iż w gruncie rzeczy nawet najbardziej ekwilibrystyczny układ kończyn nie zmienia istoty seksu – powtarzania prostych ruchów. Owszem, można próbować wszelkich sztuczek rodem z erotycznych klasyków, ale nic nie ożywia łóżkowej atmosfery tak, jak zmiana towarzysza łóżkowych igraszek. A jeśli do tego nowy partner będzie niczym negatyw naszych dotychczasowych podbojów, tym lepiej.
Czy to moralnie słuszne czy nie – pozostawmy to etykom i naszemu własnemu sumieniu. Zastanówmy się raczej, skąd taka fascynacja odmiennością?
Coś, czego nie spotykamy na ulicy na każdym kroku zawsze zrobi na nas wrażenie albo co najmniej zwróci naszą uwagę. Egzotyka pociągała już naszych odległych przodków; jasnowłose branki zdobiły haremy wschodnich władców, a europejskich kolonizatorów fascynowały ciemnoskóre mieszkanki podbijanych wysp i lądów. Oryginalność zawsze była w cenie, a uroda nie jest tu wyjątkiem. Inny kolor skóry, do tego odmienna kultura, sposób bycia, podejście do płci przeciwnej, a to wszystko w tak pięknych okolicznościach przyrody - i przepis na zauroczenie gotowy.
Spora część egzotycznych romansów zwykle ma miejsce podczas tradycyjnego urlopu. Wyjeżdżamy sobie odpocząć w jakimś przyjemnym, ciepłym miejscu, i nawet jeśli chęć przeżycia dzikiego seksu jest główną myślą towarzyszącą nam przy planowaniu wakacji, to dochodzi do niego niejako przez przypadek. Oczywiście do rzadkości nie należą i te sytuacje, gdy turyści jadą w dane miejsce wyłącznie po to, by zaznać rozkoszy z miejscowymi pięknościami, i nie obchodzą ich ani bajkowe piaszczyste plaże (chyba że właśnie tam zaplanowali sobie romantyczną konsumpcję) ani imponujące ruiny czy świątynie. Odkąd Polacy zaczęli dostawać paszporty na własność i zarabiać tyle, że stać ich na zagraniczne wycieczki (a przynajmniej część z nich), również zagustowali w bardzo dogłębnym poznawaniu obcej kultury.
Nawet jeśli na co dzień mężczyzna woli jasnookie blondynki, gdzieś tam z tyłu głowy pewnie choć raz przebiegła mu myśl poderwania „czekoladki” lub Azjatki, tak dla samej odmiany i sprawdzenia „jak to jest”. Wręcz kultowym miejscem, do którego udają się mężczyźni w poszukiwaniu niezobowiązującego seksu z egzotycznymi pięknościami jest Tajlandia. Nie dość, że mieszkające tam dziewczęta są urodziwe, to jeszcze poderwanie takiej drobnej ślicznotki nie wymaga szczególnego wysiłku. Wiecznie uśmiechnięte, uległe i nastawione na dogadzanie mężczyznom ładne kobiety – czy można pragnąć więcej? Z tych samych powodów panowie odwiedzają Filipiny, Kubę, Jamajkę. Na podobnej zasadzie obywatele Azji czy Afryki w poszukiwaniu seksualnych bodźców wybierają się do Europy. Śniade czy skośnookie kochanki nie robią już na nich takiego wrażenia, dla nich prawdziwym rarytasem będzie wyzwolona, biała kobieta. Nawet jeśli za taką bezkonfliktową znajomość przyjdzie zapłacić gotówką, mężczyźni i tak twierdzą, że było warto.
Ta zasada oczywiście działa i w drugą stronę. Panie również nie są obojętne na wdzięki egzotycznych kochanków. Mają tą przewagę nad mężczyznami, że z reguły nie muszą za ten seks płacić. Koszty, które kobiety ponoszą, są zwykle wyrażone emocjami, w myśl zasady, że u kobiety seks idzie w parze z uczuciem – dlatego im większa naiwność tym wyższy rachunek. Na wakacyjny romans Europejki szczególnie upodobały sobie Arabów. A co takiego oni mają w sobie? W odróżnieniu od bladych, średnio zadbanych kolegów z pracy są przystojni, opaleni, męscy, a przede wszystkim szarmanccy. Doskonale wiedzą, że kobieta uwielbia być adorowana, nie szczędzą jej więc czułych słówek i romantycznych gestów. Dopóki dziewczyny nie będą się łudzić, że na te sztuczki mają wyłączność, nic im nie grozi. Za to przez kilka nocy wreszcie poczują się jak boginie warte każdego grzechu. W takiej sytuacji nawet mało atrakcyjna turystka odzyska wiarę we własną kobiecość i odkryje jaką radość można czerpać z pójścia na całość.
Jednym słowem, egzotyczny kochanek lub kochanka to fantastyczny sposób na oderwanie się od smutnej i przytłaczającej codzienności. Taki pieprzyk w naszym seksualnym życiorysie. Ale warto pamiętać, że każda ekscytująca nowinka, używana zbyt często traci w końcu swój urok.








