PROGRAMY PARTNERSKIE

Wydrukuj artykuł Wyślij powiadomienie e-mail do znajomego o tym artykule Napisz e-mail do autora Podyskutuj na forum Oceń artykuł Zmień czcionkę - większa/normalna

Zobacz, do czego mnie doprowadziłeś!!!

Zobacz, do czego mnie doprowadziłeś!!!

Staraliśmy się o dziecko, długo nie wychodziło. I kiedy postawiliśmy na życie bez dzieci, na karierę, zabawę, okazało się, że jestem w ciąży. Z pozoru byliśmy naprawdę zgodną parą, cieszyliśmy się życiem i sobą. Teraz jest koszmar; ja zajmuję się dzieckiem i moim mężem, który niczym od naszej 2-letniej córki się nie różni -oprócz pracy nie robi nic. Ja też pracuję zawodowo. Bo jak jest dziecko to i wydatki większe, więc po czterech miesiącach wróciłam do firmy.

 

Mój mąż na początku wydarł się na mnie, że jestem nieodpowiedzialna (akurat wtedy był w trakcie zmiany pracy i mięliśmy tylko jedną pensję), proponował różne rozwiązania: między innymi przerwanie ciąży... dacie wiarę...?  W takich chwilach człowiek się zastanawia czy zna osobę,  z którą jest. Potem nastąpiły koszmarne miesiące; całą ciążę czułam się jakbym była winna, że nie zrobiłam tego, czego ode mnie oczekiwał, wieczne wyrzuty i te spojrzenia... na samo wspomnienie jest mi niedobrze.

Malutka przyszła na świat i troszkę się zmieniło, na tyle, że chyba zaakceptował fakt, że Mała jest i nie zniknie, bo od tamtej pory tak jak już wspomniałam mam dwójkę dzieci na wychowaniu. On nigdy nie zmienił pieluszki dziecku, nie ubierał jej, nie kąpał... itd. Do tego potrzebuje obsługi 24 godziny na dobę: podaj, przynieś, wynieś... i jest wiecznie zmęczony. Nie może pobawić się z Małą, bo przecież ciężko pracował, a ja to chyba cały dzień leżałam i patrzyłam się w sufit... Przestaję się powoli odzywać, nie krzyczę, nie robię awantur, bo po co skoro do niego nic nie dociera.

Zalogowałam się w portalu randkowym i zaczęłam sobie szukać kogoś, kto mnie doceni, kto popatrzy na mnie inaczej niż on, kto porozmawia ze mną i wysłucha. Tak, właśnie do tego doprowadził mój mąż, że wolę rozmawiać z kimś innym, spotkać się od czasu do czasu, żeby poczuć się kobietą, być choć przez chwilkę kimś ważnym. Jestem pewnie jeszcze jedną desperatka, która w internecie szuka tego, czego nie ma we własnym domu, ale mam to gdzieś. Jest mi to potrzebne i nie interesuje mnie co myślą inni, a z resztą nikt o tym nie wie, bo jakoś nie czuję potrzeby zwierzania się z moich internetowych podbojów.

Wiem, to chore i obrzydliwe, ale o rozwodzie na razie staram się nie myśleć, poczekam jeszcze trochę... sama nie wiem na co. Stworzyłam sobie własny świat; nie szukam miłości bo nie chcę. Mam dom, w którym czuję się jak służąca i drugie życie, w którym jestem kochanką, uwodzicielką i wyjątkową kobietą.

(Historia przedstawiona przeze mnie jest listem, jaki otrzymałam od czytelniczki HE, ubrana w moje słowa.)

 

Autor:   Hiob

Data publikacji:   04 sierpień 2009r.

E-mail:   napisz do autora

Oceń artykuł:
Aktualna ocena to: 3,00.
Wydrukuj artykuł Wyślij powiadomienie e-mail do znajomego o tym artykule Napisz e-mail do autora Podyskutuj na forum Oceń artykuł Zmień czcionkę - większa/normalna