PROGRAMY PARTNERSKIE

Wydrukuj artykuł Wyślij powiadomienie e-mail do znajomego o tym artykule Napisz e-mail do autora Podyskutuj na forum Oceń artykuł Zmień czcionkę - większa/normalna

Myśli o mnie, bo jestem...

 Myśli o mnie, bo jestem...

Siła zaistnienia w świecie percepcyjnym drugiego człowieka potrafi działać niesamowicie silnie. Teoretycznie, żyjemy w społeczeństwie i dziennie mamy kontakt z 30 - 70 osobami na różnym podłożu. Na ulicy i w środkach komunikacji miejskiej mijamy 150 - 400 osób dziennie. Pomimo to, jedna osoba która nagle pojawi się w naszym świecie zaczyna przybierać na niesamowitym znaczeniu - osoba u której mamy szansę, albo przynajmniej w to wierzymy.

 

Sytuacja praktyczna - Michał rozpoczął kontakt z dwiema kobietami w warszawskim klubie wieczorowym, po czym do tejże grupy doszła koleżanka dziewczyn – kiedy więc dołączyłem i rozpoczęliśmy grupową konwersację przy filarze, przejąłem na siebie liderkę grupy, która może nie odpowiadała w 100% moim fantazjom, ale moje „zajęcie się nią” umożliwiło Michałowi pracę nad logistyką i dwiema jej koleżankami. W efekcie Michał z dziewczynami zaprosili nas do boksu. Spędziliśmy tam wszyscy resztę imprezy. Co się dzieje dalej – wróciłem do siebie, a laska przez 2 tygodnie wydzwania, pisze smsy, ma żal za brak inicjatywy kontaktu z mojej strony.

Dlaczego? Bo taki byłem zajebisty? Bo nie ma innych fajnych kolesi w Warszawie? Wątpię, olewałem to. Chodzi o to, że w końcu poznała kogoś, kto jest nią seksualnie zainteresowany na poziomie, który dla kobiety oznacza akceptację wszystkiego co się dzieje i chęć posiadania faceta.

Zauważ, że ludzie mają zawsze jakieś określone otoczenie – rodzina, praca lub uczelnia, znajomi... tam wszędzie przewija się kilkadziesiąt osób, ale żadnej z nich nie ma jak nadać statusu potencjalnego partnera seksualnego, czy potencjalnej partnerki seksualnej.

"Kobiety atrakcyjne często adorowane są przez wielu mężczyzn i codziennie mają wybór" - ten mit jest w bardzo dużym stopniu społecznym przekłamaniem.

Facetom wydaje się powszechnie, że atrakcyjną kobietę trudno jest zdobyć, trudniej niż szarą myszkę. Skąd powszechnie panujący pomysł, że łatwiej jest z brzydszymi? Chyba właśnie stąd, że facetom słabym wydaje się, że brzydsza ma mniej wymagań bo mniej ją osób chce, a "petarda" ma wymagania, bo "petardę" każdy chce, tak jakby "petarda" miała to wiedzieć i się to miało "petardzie" na życie codzienne w praktyce przekładać. A tak naprawdę kto do niej podejdzie? Ile będzie tych osób? Większość to chojraki, nikt nie podejdzie.

Z mega atrakcyjną laską jest jak z mega przystojnym facetem. Niby każda chce przystojnego, więc będzie się laskom wydawać że tego mniej urokliwego łatwiej jakoś zdobyć, bo tego przystojnego wszystkie chcą i każda by chciała - a w praktyce niczego to nie zmienia i przystojniaki lądują u nas na kursach.

Takie jest niby założenie, że atrakcyjna laska jest adorowana. Ale rzeczywistość jest inna. Nieraz jest tylko tak, że każdy się na nią gapi i tyle. A przecież niczego jej nie brakuje.

Więc jest to stereotyp, który się przyjął. Stereotyp, często powstający subiektywnie w głowie mężczyzny bez kontaktu z taką kobietą - "bo z kimś gadała, bo 3 do niej podeszło i się odbili, bo pewnie ma kogoś" i tym podobne iluzje.

Kiedy kobieta zobaczy, że ma u Ciebie szanse, sama chce Cię zdobywać. Wtedy gdy chce rozmawiać, bo jest wolna, ma potrzeby, jest zainteresowana, ma okazję. Więc najpierw z nią porozmawiaj 10 minut i zwróć uwagę, czy ona w ogóle jest zainteresowana rozmową z Tobą. Jeżeli tak, reszta się zgadza.

To o czym mówimy, to siła zaistnienia w jej rzeczywistości. Za sam ten fakt, masz +100 punktów do seksualności w jej myśleniu. To tak jakbyś nagle Ty na domówce poznał atrakcyjną dziewczynę, która jest Tobą zainteresowana – czujesz tą moc z jaką o takiej dziewczynie byś rozmyślał?

Powiem Ci jeszcze więcej.

Wyobraź sobie, że na domówce jest 10 lasek o skali urody od 8 do 10 w Twoim mniemaniu, ale tylko jedna z nich wyraźnie od godziny daje Ci wszelkie znaki zainteresowania – tu Cię chwyci za kolanko przechodząc, tu dotknie wstając, tu spojrzy, tu pobawi się dłonią po dekolcie naprzeciwko Ciebie i ona ma 8/10. Wychodzisz do kibla i wracasz. Koło której z nich wolisz usiąść?

To samo dzieje się w lokalu nocnym.

"Owszem, fajnych kolesi jest tysiąc dokoła. Ale TEN gada ze mną..."

Pozdrawiam.

 

Autor:   F.

Data publikacji:   26 maj 2011r.

E-mail:   napisz do autora

WWW:   http://www.sztukauwodzenia.com

Oceń artykuł:
Aktualna ocena to: 1,50.
Wydrukuj artykuł Wyślij powiadomienie e-mail do znajomego o tym artykule Napisz e-mail do autora Podyskutuj na forum Oceń artykuł Zmień czcionkę - większa/normalna